W czwartek wybrałam się wraz z moją mamą na lunch – a właściwie na małe świętowanie.

Późna realizacja marzeń

Moja mama jest dowodem na to, że jak się chce to można wszystko. Choć chyba dopiero teraz odkryła w sobie tą siłę. W wieku, w którym niemalże już chciałaby piastować wnuki poszła na studia i… ukończyła je na 5 z wyróżnieniem. Jestem z niej dumna!

Więc widzisz, że można wszystko. Owszem – nie było łatwo. Słuchałam, jakie to ciężkie egzaminy jej w tym wieku każą zdawać, że to ponowne rozruszanie mózgu. Ale jak widać udało się! Moja mama przyznała mi się, że marzyła o tym od kilku lat.

Ja sama dopiero za drugim razem odeszłam z pracy – i w końcu czuję, że się rozwijam, że żyję i że coś robię. Można? Można.

Na pewno słyszeliście historie, w których ktoś po latach zaryzykował, zmienił wszystko i mu się udało. Może trochę dzieje się tak, że mamy większą motywację, bo coś w nas pęka, mamy dość takiego życia, chcemy coś dla siebie zrobić. Może to jest właśnie ten bodziec, ten napędzający nas silnik. W pewnym momencie, tak bardzo wierzymy w to, że nam się uda, że stawiamy wszystko na jedną kartę i… udaje się!

Mój ukochany Alan Rickman zaczął przyuczać się do bycia aktorem w wieku 28 lat, a dopiero mając 36 zaczął grać. Very Wang kariera twórczyni przepięknych sukien ślubnych rozpoczęła się dopiero gdy miała 41 lat. Rowling miała 28 lat, gdy rozpoczął się jej wielki sukces. A pewien Brytyjski Hindus rozpoczął biegać maratony w wieku 90 lat!

Czy nadal uważasz, że na spełnienie Twoich marzeń jest za późno? A może po prostu jest Ci tak wygodnie? Może to Twoja wymówka? A może po prostu boisz się zaryzykować? A może Ty wcale tego nie chcesz? Ale czy warto bać się bycia lepszą wersją siebie, bycia tym kim chce się być? Po co marzyć, skoro można te marzenia realizować. Jeśli będziesz odkładać spełnianie marzeń na później, nigdy nie będzie tego dobrego czasu. Może boisz się, tak jak i ja, że to nie będzie dobra droga, że zabraknie Ci motywacji, że się nie uda. Ale nigdy nie przekonasz się, jeśli nie zaryzykujesz i nie spróbujesz. Nie każę Ci rzucać wszystkiego – bo może to się okazać po prostu głupie i nierealne, ale chcę, żebyś zaczął/ęła coś robić w kierunku, który Cię inspiruje. Zacznij czytać o tym temacie – nie tylko strony internetowe, ale przede wszystkim książki, zacznij ćwiczyć to co chcesz robić. Jest mnóstwo przykładów i na prawdę trudno tu do każdej alternatywy dobrać dobry pierwszy krok. Ale wiem, że na pewno się da. Oczywiście nic nie przyjdzie bez wysiłku – może zarwanych nocy, może braku wolnego weekendu. Obiecuję, że będzie warto! Nawet jeśli z danej dziedziny nie zostaniesz ekspertem to wiedza i umiejętności jakie zdobędziesz kiedyś Ci się przydadzą, lub po prostu będziesz mógł/a pochwalić się, że to potrafisz. Więc rusz się! Zacznij działać!

Morze liguryjskie

Poprzestawanie na tym co wygodne, zamiast pójść w to co dla nas dobre

Zastanawiam się też, czy większość ludzi nie poprzestaje na tym, co jest dla nich wygodne, nie wymaga większego zaangażowania czy też przemyśleń. Praca owszem, ale taka, która jakoś na razie pasuje – nie jest pasją. Partner/partnerka taki/a, który/a jest bo ich chce, ale nie ma co marzyć o lepszym/ej. Pasja – nie ma na nią przecież czasu, bo po co najmniej 10 h poza domem nie ma się już na nic siły, a praca męczy. Czy taki właśnie nie jest model współczesnego człowieka – bez ambicji, bez większych marzeń, bez wiary w to, że można żyć lepiej? Nie krytykuję takiej postawy (może ktoś właśnie tego potrzebuje), choć jej nie rozumiem. Oczywiście są i tacy, którzy chcą czegoś więcej. Nie chcą biernie przejść przez życie, tylko czerpać z niego wszystkimi garściami i wykorzystywać swój czas na realizację marzeń.

A może jest tak, że ludzie nie wiedzą czego chcą, a przez to nie wiedzą do czego mają dążyć? Może okazuje się, że za mało znamy siebie samych – nasz umysł i potrzeby. Może nie zauważamy lub lekceważymy, że ten umysł daje nam znaki.

Poznałam niedawno Hiszpankę, która opowiadała nam, jak chce żeby wyglądało jej życie – chce żeby ciągle coś się działo, chce podróżować, śmiać się, żyć. Miała chłopaka, ale on był dla niej „za spokojny”, bo marzył tylko o ustatkowaniu się. A ona tego nie chciała. Mówiła”Mogę zarabiać niewiele, nie chcę kilku domów (jak to teraz modne jest w Hiszpanii), czy kilku samochodów – chcę żyć, bawić się, czerpać z tego życia co się da, robić to co lubię, śmiać się, podróżować.”

Z tym oto małym przesłaniem zostawiam Was. Zastanówcie się, którym typem jesteście i czemu tak jest? To jest Wasz świadomy wybór? Czy czegoś się boicie np. ryzyka? Czy realizacja marzeń nie jest dla Ciebie ważna? A może właśnie marzysz o czymś, tylko boisz się do tego przyznać? Czy realizacja marzeń jest dla Was ważna?