kryzys w odchudzaniu

Każdy ma gorsze dni, momenty. Coś nas irytuje, nic nam się nie chce, a wszystkie nasze plany, które próbujemy realizować stają się nie ważne i odrzucamy je zdenerwowani – bo jaki w tym sens? ja już nie mam siły? mam dość? przecież i tak z tego nic nie będzie!

Spokojnie to tylko kryzys w odchudzaniu, który trzeba przetrwać. Dać sobie odpocząć, nabrać energii i pozytywnego myślenia i dalej działać przy realizacji celów.

Oto sposoby, jak wyjść z kryzysu w odchudzaniu (ale również mogą się przydać w trakcie innego z waszych kryzysów podczas realizacji planów):

  1. Przeczekaj najgorszy kryzys – każdemu zdarzają się gorsze dni, kiedy wszystko idzie nie tak i przestajemy wierzyć we własne możliwości. Daj sobie tydzień na odreagowanie. Oczywiście nie sięgaj codziennie po paczkę chipsów i butelkę coli, a na lunch zamiast zdrowego dania, nie zagryzaj głodu dwoma pączkami. Ale na odrobinę luzu możesz sobie pozwolić. TROCHĘ więcej kalorii możesz sobie zafundować, ale znaj też umiar! Chyba nie chcesz znów gubić tych samych kilogramów?!
  2. Zacznij wdrażać się na nowo małymi krokami – zacznij znowu od tego co jest dla Ciebie najłatwiejsze. Masz kolejny tydzień na wdrożenie wszystkich zakazów i nakazów.
  3. Wsłuchaj się w swój organizm. Możliwe, że on sam powie Ci, że nie odpowiada mu to odpuszczenie. Prawdopodobnie zacznie się buntować, psując Twoją cerę (u mnie momentalnie organizm pokazał tak niezadowolenie). Prawdopodobnie brakuje mu jakiś witamin i minerałów. Może warto zamiast po niezdrową przekąskę sięgnąć po coś bardziej wartościowego. Efekt będzie lepszy! Potrzeby organizmu
  4. Postaw sobie cel do którego dążysz oraz wymyśl sobie nagrodę. Przypomnij sobie zatem jak chcesz wyglądać. Do tego dążysz. Ta myśl powinna Cię motywować, ale jeśli tak nie jest to wyznacz sobie nagrodę za realizację celu. Ja już postanowiłam, że jak będę wyglądać tak dobrze, żeby móc fotografować się w bikini to pojadę do Tajlandii lub do innego pięknego i egzotycznego kraju. Tak! Duże wyzwanie – duża nagroda.
  5. Zapisuj, zapisuj i jeszcze raz zapisuj wszystko co jesz! Będzie Ci łatwiej trzymać się w ryzach i dwa razy zastanowisz się, czy warto sięgać po tego batona, skoro musisz go doliczyć do codziennego zestawienia. Oczywiście możesz też oszukiwać, ale to jest Twój cel i to Ty rozliczasz się przed sobą.
  6. Wkręć się! Czytaj, słuchaj, oglądaj wszystko o zdrowym odżywianiu. Niech będzie to dla Ciebie hobby, pasja. Dzięki temu zyskasz dodatkową motywację, która sama będzie kierować Cię po słusznych torach.
  7. Planuj. Wyznacz sobie jeden dzień, w którym zaplanujesz jadłospis na cały tydzień. W kalendarzu zapisz również plan ćwiczeń. Trzymaj się go. Z takim sztywnym harmonogramem łatwiej będzie Ci trzymać się zasad. Planowanie z godziny na godzinę może sprawić, że w lodówce nie znajdziesz potrzebnych składników, a w brzydką pogodę nie będzie Ci się chciało pójść do sklepu co sprawi, że sięgniesz po coś szybkiego i niezdrowego. Zaplanuj również swoją aktywność fizyczną i trzymaj się tych planów.
  8. Wyrzuć z domu wszystko co Cię kusi, a nie jest dla Ciebie dobre! Gdybym w gorszy dzień nie znalazła w szafce czekolady, to nie chciałoby mi się iść po nią do sklepu. Tym też się kieruj. Wszystko co niezdrowe oddaj lub wyrzuć. Ty poczujesz się lepiej i nic nie będzie Cię już kusić. Podczas zakupów zwracaj uwagę na skład produktów – zawarty cukier, konserwanty, niepotrzebne barwniki, glutaminiany itp. – organizm Ci za to podziękuje. Owoce i warzywa staraj się kupować w małych sklepikach, warzywniakach i ryneczkach – poczujesz różnicę w smaku.
  9. Odpręż się! Możliwe, że kryzys spowodowany jest zbyt dużym stresem. Dlatego zrelaksuj się, odpręż. Pójdź na masaż, do spa, wybierz się na kawę ze znajomymi, obejrzyj dobry film, albo po prostu zamknij się w łazience i zrób domowe SPA.
  10. Nie pozwól sobie na negatywne myśli. Podczas kryzysu to właśnie to potrafi zrujnować nasze największe plany. Nie wmawiaj sobie, że „masz już dość”, „wcale tego nie chcesz” i że „jest Ci tak dobrze”. To jak o czymś myślisz sprawia, że tak też to postrzegasz. Dlatego lepiej myśl: „dam radę!”, „jestem silna/y”, „moje marzenie jest do zrealizowania”.

Mi przez 3 miesiące moje odchudzające plany szły doskonale. Oczywiście bywały gorsze dni, gdzie potrzebowałam wsparcia kanki gorzkiej czekolady, czy też kawałka ciasta (tej zdrowszej wersji), ale trzymałam się we własnych postanowieniach, które zakładały chwile słabości. Jednak po wielkiej uczcie we Włoszech złapałam straszny kryzys. Moja waga nie drgnęła (w sumie to lepsze, niż gdyby miała skoczyć), a ja przestałam mieć chęć na tworzenie zdrowych przepisów. Zaglądałam do lodówki i kompletnie nic mi się nie chciało – nie potrafiłam stworzyć czegoś, co by mi smakowało, więc sięgałam po czekoladę (nie wiem, jak się znalazła w moich szafkach). Przeczekałam ten kryzys, uspokoiłam myśli, zaczęłam znów wkręcać się w szał zdrowego jedzenia i samo poszło.

Niestety przez miesiąc odpuszczenia mój organizm się strasznie zbuntował – momentalnie wyskoczyło mi mnóstwo paskudztw na twarzy (i nie tylko), zaczął pobolewać mnie brzuch od tych mniej zdrowych produktów. To już był sygnał, że trzeba powrócić do tego co dobre.

 

Jestem bardzo ciekawa, czy podczas kryzysu rezygnujecie, czy walczycie ze swoimi słabościami. Jakie są Wasze sprawdzone sposoby?