Chatuchak JJ Green Market

Napewno słyszeliście, że najlepszym co możecie zobaczyć i zrobić w Bangkoku jest z pewnością odwiedzenie jednego z targów. Nie udało nam się dotrzeć do jednego z największych, na obrzeżach miasta, więc pojechaliśmy na nocny market Chatuchak – JJ Green Market.

To miejsce, gdzie wieczorami, w weekendy spotykają się młodzi Tajowie. Mnóstwo tu stoisk z rzeczami vitage, mnóstwo ubrań, gadgetów, płyt, zabawek i przede wszystkim stoisk z najlepszym tajskim jedzeniem, jakie jadłam podczas całego pobytu w Tajlandii.

Chatuchak JJ Green Market

Sam market niesamowicie przypominał mi stadion dziesięciolecia, ze swoimi marnej jakości produktami, mnóstwem badziewka i ludzi. Jest gwarno, jest tłoczno. W knajpkach śpiewane są amerykańskie covery.

Przechodząc przez zatłoczone uliczki mijam wielkie sterty butów.

Chatuchak JJ Green Market

Części do starych skuterów, mnóstwo ubrań, zabawek, dodatków do domu, kaset.

Chatuchak JJ Green Market

Chatuchak JJ Green Market

Chatuchak JJ Green Market

Chatuchak JJ Green Market

Chatuchak JJ Green Market

Chatuchak JJ Green Market

 

Mnóstwo dziwnych rzeczy, na które jest ty popyt. Stare i nowe ubrania. Mnóstwo tajskich marek.

Chatuchak JJ Green Market

Chatuchak JJ Green Market

Chatuchak JJ Green Market

Chatuchak JJ Green Market

Chatuchak JJ Green Market

 

W samym centrum Chatuchak Green Market znajduje się wielkie skupisko stoisk z przepysznym, tajskim jedzeniem. Wyobraźcie sobie raj dla smakoszy, gdzie każde stoisko serwuje coś zupełnie innego, coś ciekawego, ale również coś, co można brać w ciemno, bo jest przepyszne.

Chatuchak JJ Green Market

Przeciskając się przez tłumy młodych Tajów szukam czegoś najciekawszego do zjedzenia. Są zupy w różnych smakach, z różnymi dodatkami. Są sałatki z surowych warzyw z ostrym sosem. Są tajskie makarony, są mięsa, kawałki kurczaka przyrządzone na chyba każdy możliwy sposób. Naleśniki, lody, napoje podawane w litrowych kubkach, które są samym niemal cukrem. Są też dania, których nazw nie rozróżniam, bo każde napisane jest po tajsku.

Chatuchak JJ Green Market

Chatuchak JJ Green Market

Chatuchak JJ Green Market

 

Jesteśmy tu właściwie jedynymi turystami  i wzbudzamy niemałe zainteresowanie ze strony Tajów. Młodzież przychodzi tu na randki, na spotkania z przyjaciółmi, czy na wielkie zakupy.

Chatuchak JJ Green Market

Chatuchak JJ Green Market

Jestem tak bardzo głodna, że najchętniej zjadłabym to wszystko. Szkoda tylko, że tajska kuchnia nie należy do najlżejszych i najzdrowszych. Ale kto by się tym przejmował mając taki wybór smaków przed sobą.

Jednak na dobry początek próbuję kuleczek (takoyaki jeśli dobrze zanotowałam) z ciasta naleśnikowego, które w swoim wnętrzu mają albo krewetkę, albo kraba, albo ośmiornicę, albo łososia, albo ser. Wszystko polane sosem sojowym, majonezowym, a na wierzchu posypane glonami.  Ja oczywiście wybrałam mix i największą porcję, która znika zanim znajduję wolny stolik.  Coś tak pysznego, rozpływającego się w ustach. Ach… ten smak za mną chodzi. [Podobne kuleczki możecie znaleźć na targu śniadaniowym. Koniecznie ich spróbujcie. Smak jest zbliżony, do tych serwowanych w Bangkoku.]

Chatuchak JJ Green Market

Chatuchak JJ Green Market

Chatuchak JJ Green Market

Kolejny smaczek znalazł Ukochany. Za 3 zł jedna wielka porcja kurczaka – dlatego wziął, aż 5. Wybieramy zwykłego kurczaka w panierce i pikantne skrzydełka (za ok. 1 zł za sztukę!). Do tego sosy: słodko-ostry, ostry. Ach, jakie to było dobre!

Chatuchak JJ Green Market

Chatuchak JJ Green Market

Nie potrafię się powstrzymać, żeby nie zamówić jeszcze innych dań. Wybieram sałatkę z pomidorów, cebuli, kapusty, jakiś dziwnych zielonych patyków, fasolki, kilku nieznanych mi składników i mnóstwa ostrego sosu. Sałatka przygotowywana na moich oczach. Lubię ostre jedzenie, ale to aż mnie zatkało. Nie byłam w stanie nic mówić przez kilka minut. Jednak sałatka była pyszna.

Chatuchak JJ Green Market

Chatuchak JJ Green Market

Chatuchak JJ Green Market

Chatuchak JJ Green Market

 

Na koniec Ukochany chciał spróbować zupy na bazie Tom Yum. Idealnie wywarzone smaki, cudowne dodatki. Mnóstwo aromatu. Mnóstwo przeróżnych struktur. Przepyszna.

Chatuchak JJ Green Market

Chatuchak JJ Green Market

Chatuchak JJ Green Market

Za całą naszą ucztę smaków, której nie byliśmy w stanie zjeść zapłaciliśmy około 30 zł. Tanio, przepysznie i świeżo. Czy czegoś można chcieć więcej? Chyba tylko tego, by taki targ był w Warszawie.

Chatuchak JJ Green Market

Chatuchak JJ Green Market

Kolejnego dnia też tu wróciliśmy, jednak głównie po to by zjeść to co nam najbardziej zasmakowało. Ja jednak skusiłam się na najpopularniejszą wśród młodych zupę. Oprócz makaronu, różnych kawałków  mięsa i owoców morza, zupa bazowała na curry i mleczku kokosowym. I kiedy obok nas młodzi Tajowie jedli ją bez nawet jednej kropelki potu na skroni, ja oblewałam się cała od pikantności zupy. Pyszny smak, który niestety dawał popalić. Dosłownie.

Chatuchak JJ Green Market

Żałuję, że mój żołądek może pomieścić tak mało.

Do tej pory gdy pomyślę o tych obłędnych wręcz smakach, mam ochotę przenieść się na Chatuchak w poszukiwaniu ulubionych stoisk.

Takiego przepysznego jedzenia brakowało mi przez cały wyjazd. I choć jedliśmy ze straganów, w najbardziej obskurnych restauracjach, żaden smak nie mógł równać się do tych serwowanych na Chatuchak.