Wat Saket Golden Mount Bangkok Thief of the world

Po Bangkoku można spacerować godzinami, gubić się w mniejszych i większych uliczkach, spoglądać na wyrastające wysoko wieżowce, ale ogrom tego miasta widać dopiero, gdy znajdziemy się nad tym wszystkim. Na wzgórzu, czy wieżowcu.

Wiecie bardzo dobrze, że nie mogę ominąć, żadnego punktu widokowego podczas moich podróży, więc i tym razem wyszperałam informację o pięknej świątyni, z której rozpościera się widok na miasto.

Golden Mount odwiedziłam o przepięknej porze zachodu słońca. Stąd rozpościera się widok na Bangkok i to stąd widać, jak ogromne i potężne jest to miasto.

Wat Saket Golden Mount Bangkok Thief of the world

Wchodzę po 344 stopniach w rytmie powtarzanych mantr. Moje nogi same idą po schodkach, niemal je przeskakując. W głowie do tej pory słyszę, powolne, ale rytmiczne wypowiadane słowa.

Wat Saket Golden Mount Bangkok Thief of the world

Wat Saket Golden Mount Bangkok Thief of the world

Wat Saket Golden Mount Bangkok Thief of the world

 

Wchodzę do świątyni znajdującej się na szczycie.

Wat Saket Golden Mount Bangkok Thief of the world

Nad moją głową dźwięczą od wiatru dzwoneczki.

Jeszcze wyżej, na jej dach, pod znajdującą się tu stupę.

Widok na szczycie okazuje się być niezapomniany.

Słońce akurat zachodzi, więc świątynia i widok dookoła zapiera dech. Kocham takie miejsca i najchętniej spędzałabym cały wyjazd wpatrując się w niesamowite widoki.

Wat Saket Golden Mount Bangkok Thief of the world

Wat Saket Golden Mount Bangkok Thief of the world

 

Wat Saket Golden Mount Bangkok Thief of the world

Wat Saket Golden Mount Bangkok Thief of the world

 

Z góry obserwuję życie toczące się na ulicach. Spacerujących mnichów, świątynię Wat Saket znajdującą się u stóp wzgórza, tuk tuki jeżdżące po ulicach i normalnych ludzi zupełnie nieświadomych, że ich obserwuję.

Patrzę na domy, które są bardzo różnorodne. Jedne piękne, zadbane, pełne kolorów. Inne brudne, zniszczone i bardzo biedne.

Wat Saket Golden Mount Bangkok Thief of the world

Wat Saket Golden Mount Bangkok Thief of the world

Złoto słońca maluje domy i dodaje barw szarym wieżowcom. Te wieżowce jeszcze odwiedzę.

Wat Saket Golden Mount Bangkok Thief of the world

Wat Saket Golden Mount Bangkok Thief of the world

Z jednej strony ta nowoczesność otacza miasto, a z drugiej widać biedę i domy niemal z kartonu.

Wat Saket Golden Mount Bangkok Thief of the world

Delektuję się widokiem, bo to zawsze moja ulubiona część podróży.

Oczy mi się same śmieją, gdy widzę coś tak pięknego.

Wat Saket Golden Mount Bangkok Thief of the world

Przyglądam się z ciekawością mnichom modlącym się tu w ciszy i spokoju. Bije od nich radość, mądrość i spokój. Zazdroszczę im tego.

Od razu przed oczami staje mi widok buddyjskiego mnicha w metrze. Siedzi spokojnie obok przepychających i bawiących się dzieci, co jakiś czas delikatnie się do nich uśmiechając. Kiedy dzieci odeszły, mnich spogląda na mnie i zaprasza by koło niego usiąść, ale ja już wysiadam, więc uśmiecham się tylko do niego, kręcąc głową. Uśmiecha się do mnie. Ten odwzajemniony uśmiech wypełnia mnie niepowtarzalnym szczęściem i już wiem, że tą drobnostkę zapamiętam na zawsze, bo miała w sobie niepowtarzalną moc i magię chwili.

Wat Saket Golden Mount Bangkok Thief of the world

Wat Saket Golden Mount Bangkok Thief of the world

 

Ten widok uspokaja, uczy pokory, zachwyca.

Wat Saket Golden Mount Bangkok Thief of the world

Golden Mount o tej poprze jest całkiem złoty, a widok rozpościerający się z tego wzgórza to niemal złoty obrazek. Taki Bangkok zapamiętam i to właśnie buddyjskie świątynie mnie w tym mieście najbardziej urzekły. Nie cały hałas, zgiełk, turystyczne atrakcje, czy imprezy do białego rana, a właśnie cisza, spokój i atmosfera, której nie doświadczyłam w żadnym innym miejscu na Ziemi.