ambasada restauracja

Jesienne wieczory nie zachęcają do długich spacerów, odkrywania nowych dzielnic. Mam jedynie ochotę przebywać w przytulnych miejscach, gdzie podaje się pyszną kawę/herbatę i można wygodnie usiąść w fotelu. Dokładnie takim miejscem, idealnym na długie, jesienne przesiadywanie, okazała się być Ambasada.

Ukryta na końcu Foksalu (albo jak kto woli – na jej początku – ul. Foksal 1), w okolicy przepięknego pałacu.

Jak pewnie wiecie ograniczyłam spożywanie mięsa. Nie wykluczyłam go zupełnie, ale znajduje się on w moim menu raz w tygodniu (sama jestem zdziwiona, że moja mięsna dusza odpuściła sobie i jest zachwycona moimi wegetariańskimi daniami). Dlatego też chciałam bardzo odszukać ciekawe miejsca, gdzie królują warzywa. Znam już Shuk (który uwielbiam i po raz kolejny Wam go polecam. Nie tylko tym wege!), odwiedziłam Healthy As Hell (stereotypowe wegetariańskie dania), Krowarzywa (niestety podobnie). Moje szukanie dotarło w końcu do miejsca, które spodobało mi się ze względu na wystrój.

restauracja ambasada

restauracja ambasada

Białe wnętrza, wygodne kanapy, przytulne dekoracje i ciepłe światło. Tak dla mnie wygląda idealne, jesienne miejsce do przesiadywania.

restauracja ambasada

ambasada restauracja

Koronkowa bluzka H&M / Spódnica Mango

ambasada restauracja

restauracja ambasada

Krótka karta, zmieniająca się sezonowo. Można trafić na cudowne zestawienia. Spójrzcie tylko, jak przepięknie wyglądają te dania. Kolorowe, cudowne!

restauracja ambasada

Wybieram mikołajkowe boczniaki z karotkami i szpinakiem. Smaczne, ale nie zachwycające. Boczniaki trochę gumowate, szpinak przypominał mi, ten robiony przez babcię, a pure waniliowe słodkawe. Wszystko bardzo delikatne, bardzo kremowe. Brakowało mi czegoś do pochrupania. Po prostu nie wpasowało się w moje upodobania, ale i tak było całkiem dobre. Dla miłośników delikatnych smaków będzie idealne.

restauracja ambasada

Talerz wygląda trochę niczym dzieło sztuki.

ambasada restauracja

Ukochany wybiera stek z kolorowej fasoli z marchewką, kalafiorem i pure z buraka. To już bardziej moje smaki, bardziej intensywne. Bardzo dobre.

restauracja ambasada

ambasada restauracja

Na deser marzyłam o serniku, ale skoro go nie było, to musieliśmy zadowolić się pieczonym jabłkiem z konfiturą z owoców leśnych i delikatnie posypanym kruszoną bezą oraz granolą. Kwasota! Ale jaka zdrowa i pyszna!

ambasada restauaracja

Jeśli lubicie delikatne smaki, dużo warzyw, uśmiechów i cudownej atmosfery to to miejsce może Wam się bardzo spodobać. Lubię, jak w daniach coś mnie zaskakuje, ale przecież nie zawsze tak musi być. Tu jest smacznie i bardzo przyjemnie. A ja następnym razem wybiorę po prostu coś bardziej wyraźnego, bo jestem pewna, że kolejny raz będzie już niedługo.

 

 

 

 

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz