salzburg Mirabell garden

Czy Wy też macie wrażenie, że ta paskudna pogoda utrzymuje się już ponad pół roku? Wydaje mi się, że jesień zaczęła się dość szybko i paskudnie. Pewnie dlatego tak bardzo potrzebuję trochę słońca i wyższych temperatur. Całe szczęście, że tej zimy odwiedziłam dwa przepiękne, słoneczne miejsca (jeśli przegapiliście, to Malaga, Lizbona). Jednak nawet krótkie złapanie słońca niewiele mi dało, dlatego pewnie jak i Wy cierpię na zimowe pogorszenie nastroju i pragnienie wiosny.

Marzę już o wyciągnięciu wiosennych sukienek, o podróżach na rowerze (w tym roku nie daruję!), o świeżych warzywach i owocach oraz przede wszystkim o cudownym słońcu ogrzewającym ciało. Liczę, że tym wpisem przywołam choć trochę wiosnę, a Wam pomogę poradzić sobie z tą długą zimą i wiosennym przesileniem.

Zaplanuj podróż (weekend majowy, wakacje).

Jako blogerka podróżnicza nie mogłabym nie umieścić najważniejszego i chyba najlepiej działającego punktu. Poświęćcie weekend na zaplanowanie najbardziej uroczego wyjazdu. Może to być weekend majowy, może już wakacje, a może szybki, krótki trip, gdzieś po Polsce (Na Pokładzie życia zebrała od blogerów różne propozycje na majówkę w Polsce – moją propozycję też tam znajdziecie). Zobaczycie, że już samo planowanie słonecznych destynacji pozwoli Wam uciec myślami od pochmurnej pogody.

Jeśli nie do końca wiecie, jak zabrać się za panowanie samodzielnego wyjazdu, to mam dla Was kilka wskazówek w tym temacie, podzielonych na mniejsze partie. Zacznijcie od rozwiązania odwiecznego pytania – dokąd tym razem?

Zrób wiosenne porządki

Zazwyczaj nie sugeruję sprzątania, jako dobrego pomysłu na spędzanie czasu, ale w moim wypadku takie wiosenne porządki się sprawdzają. Poświęcam dzień, dwa na sprzątnięcie po zimie. W takim czystym i pachnącym domu od razu lepiej się żyje i wydaje się, że wiosna w sumie to jest już tuż, tuż.

Zazwyczaj wiąże się to też z wyciągnięciem wiosennych ubrań. Ani się obejrzysz, a będą one potrzebne. Może to też dobry czas by przejrzeć, czego brakuje w garderobie. Co trzeba dokupić, a co może wyrzucić.

Wiosenna kultura

Gdy mi naprawdę tak bardzo brakuje ciepła, to sięgam po wiosenny, czy też letni film (ostatnio zachwyciłam się „Tamte dni, tamte noce”). Do playlisty dodaję kilka letnich utworów, albo oglądam przywołujące lato teledyski. Równie dobrze możesz sięgnąć po książkę, której akcja rozgrywa się w dużo bardziej słoneczny miejscu.

Aktywuj się

Zima zawsze sprawia, że nie chce nam się za bardzo ruszyć z fotela. Jednak ile można siedzieć? Rusz się! Pójdź na spacer. Zapisz się na kurs tańca, zumbę, na basen, czy aerobik. Przygotuj rower na pierwsze przejażdżki. To dobry czas by zacząć się ruszać po zimowej stagnacji.

Oczywiście nie mówię tu tylko o ruchu, jako o sporcie. Ale warto też ruszyć z nowymi sprawami, zacząć realizować cele i marzenia. Zaplanować działania na wiosnę, spróbować działać. Gdy przyjdzie wiosna, będziesz już w rozkręcona i pełna energii do działania.

Otocz się wiosną

Po sprzątaniu (albo i bez niego) warto jeszcze zadbać o wiosenne dodatki. Piękne, kolorowe poduszki, kwiaty w wazonie, może zmiana narzuty, koców i zasłon. Niech otoczenie nabierze już trochę wiosennego klimatu. Mi zawsze poprawia to humor i choć za oknem jeszcze chłodno, to w mieszkaniu robi się bardzo wiosennie.

Podobno to też dobry moment na sadzenie warzyw, przypraw i kwiatów, więc jeśli chcecie ukwiecić swój balkon to dobry czas by się zainteresować tematem.

 

W takiej atmosferze lepiej jest czekać na wiosnę. A skoro wszyscy mamy tej paskudnej pogody dosyć, to przywołajmy wiosnę coraz intensywniej o niej myślać. Wszystko co nas otacza, powinno dodać energii i sprawić, że chandra minie, a my ruszymy do przodu z nowymi pomysłami. Liczę na to, że ten wpis nie tylko pomoże Wam podczas wiosennego przesilenia, ale też przywoła już piękną pogodę, no chyba, że Wy znacie jakieś inne sposoby na przywołanie wiosny.