Wiele lat temu byłam zakręcona na punkcie Italii. Do tego stopnia, że czytałam i oglądałam wszystko, co było związane w tym cudownym krajem, a przynajmniej wszystko co wpadło mi w ręce. Książki o Włoszech należały do moich ulubionych. W taki też sposób moja biblioteczka wypełniła się po brzegi.

Skoro też moja wiosna zapowiada się bardzo włoska, to postanowiłam wrócić do tych książek i podzielić się nimi z Wami. Myślę, że jest tu więcej Italianofilów, którzy ucieszą się na taki zbiór.

Będzie kilka książek dość popularnych swego czasu i kilka tytułów, które pewnie zupełnie nic Wam nie powiedzą. Nie wszystkie te książki należą do moich ulubionych, ale wszystkie cudownie ukazują włoski klimat.

 

„Ojciec Chrzestny” Mario Puzo

Moja ulubiona książka, nie tylko w tym zestawieniu, ale i w ogóle. Może nie jest tak oczywista, ale w końcu Michael przebywa trochę na Sycylii. Włoska Mafia w Nowym Jorku. Ich porachunki z innymi rodzinami, wielkie majątki, biznesy. Tak naprawdę to książka o zasadach, lojalności i szacunku. Każdy kto je odrzuca jest skazany.

Długo nie mogłam się do niej przekonać, ale gdy już zaczęłam – nie potrafiłam skończyć. Tu każde słowo jest potrzebne, każda historia trzyma w napięciu. Coś genialnego. Ciekawe czy i Wy polubicie tych bohaterów.

 

„Nie boję się” Niccolo Ammaniti

Moja druga ulubiona książka z tego zestawienia, ale trochę bardziej włoska od pierwszej. Gorące włoskie lato, gdzieś na wsi. Chłopiec nudząc się podczas wakacji, przypadkiem odkrywa tajemnicę, (nie mogę Wam powiedzieć jaką, bo wokół tego kręci się cała książka), która całkiem zmienia jego czas wolny. Zaprzyjaźnia się, troszczy, ale też dowiaduje czym jest bezradność i dorosła brutalność.

Czytałam ją wiele lat temu i do tej pory pamiętam jak wielkie wrażenie na mnie zrobiła. Na samą myśl o tej książce mam lekkie ciarki na plecach i czuję, jak włoskie słońce na mnie pada. Poruszyła mnie, zmieniła.

Ammaniti doskonale opowiada trudne historie i ukazuje najbardziej dzikie instynkty ludzkie. Jego książki nie są łatwe, ale na swój sposób są piękne, nieprzeciętne. Dla mnie zupełnie inne.

 

„Jak Bóg przykazał” Niccolo Ammaniti

Jeśli spodoba Wam się „Nie boję się”, to koniecznie sięgnijcie jeszcze po „Jak Bóg przykazał”. Margines społeczny, czasem robi rzeczy, których zwykły człowiek nie pojmie. Pamiętam, że czytało mi się tą książkę niesamowicie. Wciągnęła mnie każda strona, choć nie była łatwa i przyjemna. Była za to bardzo prawdziwa, trudna, trochę brudna.

 

„Gomorra” Roberto Saviano

Książka otwierająca oczy na wiele spraw. Przerażająca i brutalna. Komora neapolitańska już nie działa tylko we Włoszech, ale właściwie jest na całym świecie. Krok po kroku dowiadujemy się o jej działaniach – morderstwach, wymuszeniach, szantażach, handlu bronią, czy narkotykami. Nie uwierzycie, jakie mafia ma powiązania z wielkimi domami mody. Wnętrze mafii zaprezentowane z taką starannością, że niestety autor musiał uciekać z rodzinnego Neapolu, gdyż mafia wydała na niego wyrok śmierci. To chyba wystarczający argument by sięgnąć po tę książkę.

 

Cefalu Sycylia

„Tysiąc dni w Wenecji” Marlena de Blasi

Z ciężkich, acz genialnych książek przejdźmy do błahych, głupiutkich. Tak właśnie widzę tę książkę. Osobiście jej nie lubię, bo to romansidło i babskie rozkminy, ale dla wielkich romantyczek będzie idealna. Trochę słońca, mnóstwo Wenecji i pysznych przepisów. Bez poruszeń, bez wzruszeń, ale za to prosto. Z tego co wiem, wiele dziewczyn uwielbia całą serię, więc może i Wam się spodoba. Coś na wakacyjne leżenie na plaży w Lido di Jesolo.

 

„Za dużo słońca Toskanii. Opowieści o Chiantii” Dario Castgano

Przewodnik po Toskanii opowiada o turystach, głównie amerykańskich, którzy choć zachwyceni Toskanią, nie rozumieją tutejszej kultury. Zabawne i czasem ironiczne historie, toskańskie wioski i miasta. Możecie złapać tą książkę do poczytania całkiem na spokojnie.

 

„Jedz. Módl się. Kochaj” Elizabeth Gilbert

Co by się nie działo, uwielbiam wracać do tej książki. Do każdej jej części, ale skoro dziś mówimy o Italii, to pierwsza – „jedz” sprawdza się tu cudownie. Trochę błaha, ale potrafi poprawić mi humor nawet w najgorsze dni. Właśnie takie ma ona zadanie. We Włoszech jest przecież przepyszne jedzenie, które każdemu poprawi humor. Włosi dodadzą pewności siebie i uśmiechu na co dzień. Jeśli potrzebujecie prostej, zabawnej i trochę poprawiającej humor książki, to sięgnijcie właśnie po nią.

 

Jezioro Garda

„Włosi” John Hooper

Włosi rozłożeni na czynniki pierwsze. Tematycznie podzielone ważne dla włochów cechy, które wcale nie zawsze są takie piękne. Autor pokazuje skąd wzięły się niektóre włoskie cechy, jak mają się one do życia mieszkańców buta i jak reagują na to przyjezdni. W jednej książce zawarta jest niemal encyklopedyczna wiedza o Włochach. Przy tym napisana bardzo przystępnie i ciekawie, choć nie ze wszystkim co autor napisał się zgadzam.

 

„Jak żyć po włosku” Annalisa Cappolaro – Nowell

Kolejna książka o włoskim stylu życia. Lepiej się w nią wczułam niż we „Włochów”. Z tymi wnioskami lepiej się zgadzam, ale w końcu, jak napisał Martin Solly „Niewiele w istocie łączy Turyn z Bari albo Neapol z Triestem – oprócz autostrady, sieci kolei i Kościoła katolickiego”. Przeczytacie tu o rodzinie, modzie, wyglądzie, seksie, jedzeniu i winie, sztuce, sporcie, muzyce i kinie, a także o podróżach Włochów i widzeniu świata przez nich samych. Warto przeczytać przed wyjazdem do Italii.

 

„Sekrety domowej kuchni włochów” Suzanne Carreiro

To nie jest książka, którą przeczytałam od deski do deski, ale za to posiada genialne, tradycyjne włoskie przepisy okraszone historiami z nimi związanymi. Zanim pojedziecie do Italii (a może po tym jak wrócicie), warto jest zrobić trochę smakołyków i poczuć się jak we włoskim miasteczku. Ciasto z pieprzem to najlepszy świąteczny przepis wszechczasów. Koniecznie spróbujcie.

 

„Trzy metry nad niebem” Federico Moccia

Federico Moccia świetnie pisze dla młodzieży. Jego książki nie są cudem literatury, ale świetnie wchodzą w czasach szkolnych. Trochę włoskiego życia nastolatków, buntu, śmiesznych i strasznych historii. Nie będę Was okłamywać – to młodzieżowe romansidło, ale za to jakie! Ja zakochana we wszystkim co włoskie, w gimnazjum połknęłam kilka jego książek, teraz pewnie bym już trzymała się z dala. Włoskie lato na kilku stronach.

 

Książki o Włoszech nie zawsze są łatwe, ale zawsze są słoneczne i pyszne. Ja je uwielbiam. Częściej sięgam po te pisane przez włoskich autorów – Ammaniti, Baricco, niż obcych, ale to właśnie Ci drudzy opisują klimat Italii jaki sami widzą.

Ja już przeniosłam się myślami do słonecznych miasteczek Italii. Zapachniało mi pizzą, pomidorami, karczochami i winem, a w głośnikach słyszę już włoskie przeboje z radia RTL 102.5 (koniecznie włączcie sobie, bo puszczają dobrą muzykę, nie tylko włoską).

Czy tylko ja mam niesmak słysząc Włochy, czy Włosi? Przecież Italia brzmi tak pięknie, melodyjnie, a polska nazwa obrzydza ten kraj. Na wiosnę dobrze jest przenieść się w jeszcze bardziej słoneczne miejsca, chociażby z książkami i wyobraźnią.

Do zobaczenia na Instagramie w relacji z Rzymu.

Ciao!

 

 

 

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz