jak walczyć z jetlagiem

Uwielbiam odkrywać nowe miejsca, ale niestety podróż często potrafi dać mi się we znaki. Ból głowy, zmęczenie, brak koncentracji, czy włączony tryb marudzenia, to tylko nieliczne z nich. Staram się ograniczyć efekty uboczne podróży. Zarówno samego transportu, jak i zmiany klimatu, wody, flory bakteryjnej. Moje triki przede wszystkim ograniczają większość niechcianych przypadłości. Kolejnego dnia budzę się w pełni sił do działania i odkrywania nowych miejsc.

Suche powietrze w samolocie, brak ruchu, niewyspanie, znużenie – to tylko kilka głównych czynników uprzykrzających podróż. Dochodzi do tego stres – czy zdążę, czy wszystko wzięłam, czy nic nie zostawię, czy wszystko załatwiłam. To dodatkowo mnie męczy, więc po takim dniu w podróży jestem niemal wrakiem człowieka. W pewnym momencie postanowiłam, że muszę coś z tym zrobić i ograniczyć negatywne działania do minimum. Jak walczyć z jetlagiem? Zaczęłam szukać w Interencie wskazówek, ale i po prostu działać, jak podpowiada mi organizm.

 

Pierwsza noc (!) przespana

Nie zawsze to się udaje, ale staram się by pierwszej nocy pójść stosunkowo wcześniej spać (w naszej strefie czasowej). Organizm potrzebuje odpoczynku po podróży, więc chcę dać mu to, czego potrzebuje. Następnego dnia wstaję o normalnej porze, nie pozwalając sobie na zbyt długie spanie. Staram się po przylocie nie planować za dużo wymagających ode mnie aktywności, jednak idę na spacer by się trochę rozruszać i zmęczona paść na łóżko.

Jeśli muszę zmienić strefę czasową, idę spać dopiero gdy zrobi się ciemno. Wychodzę na dwór, by organizm odczuwał, że jest dzień. Nawet gdy mój organizm bardzo prosi o sen, ja wolę się przemęczyć i pójść spać dopiero, gdy w nowej strefie będzie na to czas.

Jeśli mam taką możliwość staram się już kilka dni przed wylotem dostosowywać się do nowej strefy czasowej, chodząc trochę wcześniej, lub później spać.

 

Zdrowe odżywianie

Podczas podróży łatwo się zatracić w niezdrowym jedzeniu. Nie mamy dostępu do wszystkich produktów, co często skutkuje sięganiem po niezdrowe przekąski. Na podróż zawsze zabieram zdrowe batony, czy orzechy, które zaspokajają głód, są zdrowe i dodają energii. Zdrowe przekąski przydają się również gdy zgłodniejemy podczas zwiedzania.

W samych restauracjach staram się wybierać te zdrowsze potrawy, albo próbować różnych rzeczy, nie zapominając o dodaniu zawsze warzyw, czy owoców, w postaci np. sałatki, zdrowego koktajlu. Zmiana diety z dnia na dzień, to dla naszego organizmu katorga, dlatego wybieram mądrze, choć próbuje wielu genialnych smaków.

 

Picie dużej ilości wody

Normalnie, w domu wypijam około 3 litrów wody. W podróży trochę mniej – ok. 1,5- 2 litry. Zawsze mam ze sobą butelkę wody, a w restauracjach zamiast soku, czy herbaty – również zamawiam wodę. Woda świetnie nawadnia. Konieczne jest picie jej podczas lotu i w upalne dni. Jednak nie zapominajcie podczas zwiedzania mieć ze sobą butelki. Moim zdaniem to podstawa i może Was uchronić przed problemami.

 

Słuchanie organizmu

Podczas podróży staram się obserwować organizm. Jeśli chce mi się pić, to piję. Jeśli nie do końca dobrze zareagował na tłuste jedzenie – więcej go nie zamawiam. To wydaje się banalne, a jednak wiele osób zapomina o takich podstawowych sprawach podczas podróży. Nasz organizm najlepiej daje nam znaki, czy robimy wszystko ok.

 

Ćwiczenia w samolocie

Loty powyżej 3 godzin potrafia być też męczące ze względu na ciągłe siedzenie w jednym miejscu. Pozwól krwi swobodnie przepływać i poruszaj się co jakiś czas. Spacery po samolocie nie są najbezpieczniejsze, dlatego staram się wykonywać kilka prostych ćwiczeń – kręcenie głową, stawanie na palcach, kręcenie kółek stopą, kręcenie kółek w przód i tył ramionami (tu macie inne przykłady). To pomaga w cyrkulacji krwi i sprawia, że nie boli nas wszystko po takim locie.

Przed samym lotem też nie siadam na fotelach, tylko stoję (czasem i w kolejce do wejścia :P). Wychodzę z założenia, że wystarczająco się nasiedzę w samolocie, więc wolę trochę postać, porozciągać się, czasem się przejść. Wam też to polecam.

 

Ubierz się odpowiednio

Nie zakładaj nic, co by Cię uwierało i krępowało. Unikaj jeansów, a zamiast tego możesz wybrać specjalne, uciskające leginsy. Sama mam w planach ich zakup. Wygoda podczas długich lotów to podstawa. Nie zapomnij o skarpetkach i chuście do okrycia.

 

Zajmij się czymś

Nuda to moja największa zmora, potrafi przeraźliwie zmęczyć. Dlatego zawsze mam przy sobie coś co zajmie moje myśli. Zarówno w trakcie podróży, jak i po niej po prostu się czymś zajmijcie. W samolocie – obejrzyjcie dobry film, poczytajcie książkę, albo choć pograjcie w grę na telefonie. A po dotarciu do celu polecam spacer, odkrywanie okolicy. Albo…

 

Ruch

Ruszajcie się. Jetlag potrafi dać się we znaki, dlatego najlepszy na niego jest ruch. Zamiast zalegać gdzieś na plaży, czy w hotelowym pokoju, pójdźcie na spacer. Zwiedźcie okolicę. Jeśli macie odpowiedni strój, wybierzcie się na bieganie, czy zróbcie kilka ćwiczeń.

 

Kosmetyki

Moja cera po podróży potrafi być okropnie odwodniona. Dlatego podczas lotu używam pomadki nawilżającej, smaruję dłonie, a w hotelu, na noc nakładam maseczkę. Moja skóra dzięki temu nie kaprysi aż tak bardzo. Staram się też nie zapominać o codziennej pielęgnacji, czy używaniu kremu z filtrem. W podróż zabierzcie tylko sprawdzone kosmetyki i to te mocno nawilżające.

 

Unikaj alkoholu i słonych przekąsek podczas lotu

Picie alkoholu podczas lotu bardzo mocno odwadnia, a nasz organizm w suchym powietrzu i tak jest narażony na odwodnienie. Podobnie ze słonymi przekąskami. Dlatego podczas lotu nie sięgajcie po alkohol, bo to tylko zwiększy Wasze złe samopoczucie, odwodni. Zamiast tego świetnie sprawdzi się woda, czy sok pomidorowy.

 

jak walczyć z jetlagiem

Mam nadzieję, że juz wiecie jak walczyć z jetlagiem i problememi w i po podróży. Wierzę, że Wam te metody też się sprawdzą i podróże przestaną być takie mączące i kłopotliwe. Sama stosuję te metod i polecam Wam sprawdzić je podczas kolejnej podróży. Krótsze loty łatwiej przetrwać, ale te długie zawsze były dla mnie udręką. Stosując się do tych zasad ograniczam upierdliwość lotów do minimum. Czuję się dużo lepiej, a kolejnego dnia właściwie mogę funkcjonować już normalnie. Moim zdaniem główne znaczenie ma picie dużej ilości wody i brak drzemek po wylądowaniu. Choć cała reszta poprawia samopoczucie.

 

Samych udanych podróży.