krokusy w Tatrach

Jak już mogliście zauważyć Zakopane to moje ukochane, poza Warszawą, miejsce w Polsce. Wracam tam, kiedy tylko mogę i nawet tłumy turystów wyskakujących z każdej ścieżki, dróżki i zakamarka nie są mi straszne. Tym razem chciałam zobaczyć krokusy w Tatrach.

W Zakopanem staram się być raz na pół roku, a jeśli nie uda mi się tej statystyki uzupełnić, czuję się trochę jakby uciekła gdzieś moja energia. Ostatnio byłam tam we wrześniu, dlatego kiedy przy okazji mojego pobytu w Krakowie, padła propozycja na szybki, jednodniowy wyjazd do Zakopanego, ja byłam gotowa ruszać w każdej chwili. Tym bardziej, że jeszcze nigdy nie doświadczyłam podziwiania fioletowych polan z widokiem na ośnieżone szczyty.

Moja radość lekko została nadwyrężona, gdy po nieprzespanej z podniecenia nocy musiałam zwlec się z łóżka o całkiem barbarzyńskiej porze, jaką z pewnością jest dla mnie 6 rano. Całe szczęście, że wiedziałam co może mnie spotkać w nagrodę!

Kierunek Dolina Chochołowska

Jeśli sprawdzicie wiosną, skąd najlepiej podziwiać krokusy, to z pewnością większość wyskakujących informacji będzie dotyczyła dwóch dolin – Chochołowskiej i Kościeliskiej. Obie niewiele oddalone od siebie, obie piękne. Jednak wybór szybko pada na Dolinę Chochołowską.

Przyjemne, rześkie powietrze delikatnie mnie budzi. Od wejścia do Parku Narodowego staram się wypatrywać krokusów, choć Ania uspokaja mnie, że znajdę ich mnóstwo, jednak na końcu wędrówki. Do przejścia mamy jakieś 10 km (w dwie strony), więc przygotowani ruszamy.

Dolina Chochołowska
krokusy w Tatrach

Droga trochę się dłuży, jednak momentami zachwycam się zakopiańskimi widokami drewnianych domków, kładek, wartkich strumyków, czy powalonych od wiatru drzew. To jedne z moich ulubionych widoków i zawsze zachwycam się nimi, jakbym widziała je pierwszy raz w życiu. Nie ma w tym w końcu nic niezwykłego, bo za każdym razem ta przyroda jest trochę inna.

Dolina Chochołowska
krokusy w Tatrach
Dolina Chochołowska

W górach kocham też to powietrze – mroźne, zimne, czyste i dotleniające płuca. Mam wrażenie, że mnie wypełnia, sprawia, że nabieram energii, czuje się zdrowsza, pobudzona. Działa na mnie trochę jak narkotyk, pobudzając organizm do produkcji nie tylko endorfin.

Co jakiś czas wynurzają się małe polanki z fioletowymi akcentami. Czasem krokusów jest więcej, czasem mniej. Na szczęście w większości są dobrze odgrodzone od turystów żądnych zerwać jednego kwiatka, czy zdeptać niechcący robiąc kolejne zdjęcie.

W większości miejsc skromnie porozrzucane krokusy lekko przyozdabiają jeszcze nieobudzoną wiosną przestrzeń.

krokusy w Tatrach
krokusy w Tatrach
krokusy w Tatrach

Zza drzew wynurzają się dalekie szczyty Tatr, jeszcze ośnieżone zimowym śniegiem.

Dolina Chochołowska

Dolina Chochołowska

Niektóre fragmenty drogi lekko osuwają się nam spod nóg, jednak z większością nie ma problemu i suchą stopą przechodzę całą drogę. Taka dobra rada, żeby przed wyjściem sprawdzić nie tylko pogodę na cały dzień, ale najlepiej monitorować ją przez kilka dni. Śnieg i lód, w niektórych miejscach osłoniętych od słońca potrafi nieźle się dać we znaki.

„Ani kroku(s) dalej”

Gdy docieram na polanę, pierwsze co zauważam, to wielkie plakietki ostrzegające przed wchodzeniem na fioletową łąkę. Krokusy w Tatrach to przepiękne kwiaty pozostające pod ochroną i to wspaniałe, że ktoś zadbał o to by pozostały dla przyszłych pokoleń w tym miejscu. Przy okazji gra słów niesamowicie mi się podoba!

krokusy w Tatrach
krokusy w Tatrach

Gdy przestaję zachwycać się plakietkami, zanurzam się dalej w połacie fioletowych kwiatów wystających z jeszcze żółtawej po zimie trawy (tak, to też było dla mnie zaskoczenie, że trawa nie jest pięknie zielona, jak na zdjęciach). Wspaniale komponują się na tle drewnianych szałasów i białych szczytów.

krokusy w Tatrach
krokusy w Tatrach
krokusy w Tatrach

Im wchodzę wyżej i wyżej kwiatów robi się tylko coraz więcej, a dla tych widoków mogłabym zostać na zawsze na tym szczycie.

krokusy w Tatrach
krokusy w Tatrach
krokusy w Tatrach

Krokusy w Tatrach wyglądają niesamowicie, więc nie da się ukryć, że każdy chce zrobić im zdjęcie. Specjalnie dlatego wybrałam maleńki skrawek suchej trawy, tak by nie uszkodzić ani jednego krokusika. Chyba bym sobie nie darował, gdybym przyczyniła się do zagłady krokusów w Tatrach.

krokusy w Tatrach
krokusy w Tatrach

Żałuję, że dopiero teraz, po latach doświadczyłam tego fioletowego widoku. Że też nigdy nie wpadłam na to, by podziwiać krokusy w Tatrach. Ta wędrówka w wiosennym, jeszcze zimnym powietrzu, wśród budzących się do życia drzew dodaje energii, inspiruje i sprawia ogromną radość. Same krokusy są po prostu przepiękne i choć kwitną nie tylko w Tatrach, to warto docenić tak przepiękne widoki, jakie mamy u siebie, w Polsce.

Krokusy w Tatrach – informacje praktyczne

Kiedy? Na krokusy najlepiej polować na zakopiańskich profilach na Facebooku np. Zakopane INFO. Podobno krokusy w Tatrach pojawiają się w kwietniu na 3 weekendy. Nie polecam wybierać się w weekendy, choć nawet w tygodniu na ścieżkach bywa tłoczno.

Pierwsze krokusy można zobaczyć już w drodze do Zakopanego, jednak ja polecam wybrać się na wiosenny spacer do któreś z doliny – Chochołowskiej lub Kościeliskiej.

Nie zapomnijcie zabrać wygodnych, sportowych butów – trekingowe sprawdzą się najlepiej, bo są bardzo śliskie lub błotniste miejsca. Strój sportowy, najlepiej złożony z kilku warstw – ja rozbierałam się i ubierałam niemal ciągle.

Oczywiście coś do picia i jedzenia, w końcu to kilkanaście kilometrów drogi. Na polanie chochołowskiej znajduje się co prawda schronisko, ale kolejki bywają ogromne. W drodze też można zgłodnieć.

Wiosną warto wybrać się na krokusy w Tatrach. Ja byłam zachwycona, choć trochę innego efektu się spodziewałam. Z drugiej strony połączenie fioletowych łąk i białych szczytów chyba nie może się nie spodobać. Z pewnością to jeden z piękniejszych widoków, jakie można zobaczyć wiosną w Tatrach. Moim zdaniem, każdy powód by odwiedzić Zakopane jest dobry.

A teraz w drogę! Zaplanujcie sobie fioletowych kilka dni w Zakopanem w przyszłą wiosnę. Podziwiając krokusy, mocząc się w termach i smakując oscypków.

Mam nadzieję, że Was namówiłam i już zapisujecie sobie krokusy w Tatrach do listy „Must see”.



Więcej o moich ulubionych miejscach w Zakopanem.