Bali północ wyspy Ulun Danu Beratan Temple

Wiedząc, że czas nam nie pozwoli zwiedzić całej wyspy, musieliśmy wybrać tylko te miejsca, na których najbardziej nam zależało. Takie perełki. Nie wyobrażałam sobie, by nie odwiedzić północ Bali. Trochę mniej słonecznej, bardzo zielonej, mniej zadeptanej.

Wypożyczenie samochodu na Bali okazało się dziecinnie wręcz proste. A na pytania, czy nie potrzebują jakiegoś zabezpieczenia – każdy odpowiadał „przecież to wyspa, nie uciekniecie z niej autem”. Ukochany znalazł wypożyczalnię w centrum Ubud, a ja jak zwykle uznawałam, że to już jego problem.

Po wyjechaniu z Ubud drogi były niemal puste. Mijaliśmy pola ryżowe, małe wioski, góry, dżunglę. Sama przejażdżka sprawiała ogromną frajdę.

Po ok. 1,5h kluczeniu między małymi wioskami, jednokierunkowymi drogami w końcu na horyzoncie pojawił się nasz główny cel – Lake Beratan Temple.

Ulun Danu Beratan Temple

Świątynia usytuowana na brzegu jeziora, u stóp gór. Chłodne powietrze przywitało nas na miejscu, wraz z ostrymi promieniami słońca przebijającymi się przez grube chmury. Północ Bali jest nieco chłodniejsza (jakże mi to przypomina południową część Mauritiusa).

Świątynia okazała się pełna wycieczek szkolnych, grup seniorów i oczywiście zwykłych turystów, którzy w tym przypadku byli w pewnym sensie najmniej liczni (jeśli tych wycieczek Azjatów – w szczególności Indonezyjczyków, nie liczyć).

Ulun Danu Beratan Temple

Piękna brama fotografowana przez ustawiających się w kolejkach turystów zachwycała, z resztą jak każda, jaką na swojej drodze napotykałam. Prawdę mówiąc, nie dało się przez nią przejść, bo ciągle trwała jakaś sesja. Na Bali wszystkie podobne bramy są obstawiane. Za to druga ich strona, zazwyczaj jest pusta, a nie mniej piękna.

Bali północ wyspy Ulun Danu Beratan Temple
Bali Północ
Bali północ wyspy Ulun Danu Beratan Temple

Ulun Danu Beratan Temple to świątynia częściowo znajdująca się w wodzie. Podczas pory deszczowej oblewają ją wody jeziora, które zapewnia wodę tej części wyspy.

Bali północ wyspy Ulun Danu Beratan Temple

Jednak na sam koniec pory suchej można by było przejść suchą stopą do pagody. Poszukajcie w wyszukiwarce, jak zmienia się ten widok w zależności od wysokości wody w jeziorze. Ja mam wrażenie, że to zupełnie inne miejsce.

Bali północ wyspy Ulun Danu Beratan Temple

Nawet bez tej ilości wody, Świątynia jest doskonała i zachwycająca, a momentami zaskakująca.

Bali północ wyspy Ulun Danu Beratan Temple

Pura Ulun Danu Beratan zbudowana została w XVII wieku na cześć trzech najważniejszych bogów – Brahmy, Visnu, Shivy oraz bogini wody Dewi Danu. Odbywają się tu ceremonie na jej cześć, by łaskawie nawodniła jeziora, rzeki dla tej części wyspy.

Bali północ wyspy Ulun Danu Beratan Temple

To przestrzeń pełna kwiatów i zieleni. Ja po prostu zachwyciłam się tymi widokami i klimatem panującym. To doskonałe miejsce na powolny spacer, rozkoszowanie się widokami, zielenią, pięknem pagód, a także samą historią wyrytą na murze.

Bali północ wyspy Ulun Danu Beratan Temple
Bali

Jedzenie na Bali

Dla nas to pora lunchu, a nie chcemy się stąd zbyt szybko ruszać, dlatego siadamy w restauracji w kompleksie. Jakież było moje zdziwienie, gdy wegetariański ryż z warzywami okazał się mieć w składzie parówki. W sumie…

Ostre danie Ukochanego było dużo lepsze. Ale nie mam najmniejszego pojęcia co to było i co w środku się znajdowało.

Bali

Może nie były to najlepsze dania, jakie jedliśmy na wyspie, ale za to bardzo sycące i tanie. To coś, co dostaniecie właściwie wszędzie na Bali.

Balijczycy są mistrzami zarabiania pieniędzy na turystach. W tych najpopularniejszych miejscach noszą specjalne drukarki, które dają im możliwość zrobienia i wydrukowania zdjęcia na miejscu. Nawet co nieco znają się na fotografii, pozowaniu i to oni znają najlepsze kadry. Nawet ja podglądałam ich z zachwytem i ciekawością.

Bali północ wyspy Ulun Danu Beratan Temple

Ostatnie spojrzenie na przepiękną świątynie i uciekamy dalej.

Handara Gate – Brama do zdjęć

Z pewnością rzuciły Wam się w oczy zdjęcia z Bali na tle przepięknej bramy. Może Was to zaskoczy, ale takich bram na Bali jest sporo. Ale… żeby zrobić sobie przy nich zdjęcie, trzeba najpierw zapłacić, a potem wystać swoje w kolejce.

Wiedziałam o bramie z widokiem na wulkan (zazwyczaj ukryty w chmurach), gdzie podkładane jest lusterko pod ekran telefonu. Ale, gdy wyszukałam Handara Gate, spodziewałam się conajmniej mniejszej kolejki. Jednak… Balijczycy są mistrzami w zarabianiu pieniędzy na turystach.

Przystanęłam na parkingu by zrobić zdjęcie – od razu podbiegł do nas pan, by zakazać nam stawania, ja wyskoczyłam i biegiem ominęłam samochody, by zrobić to jedno jedyne zdjęcie, zanim inny pan mnie dopadł i zakazał. NW takich miejscach nie pozwolą Wam nawet zrobić zdjęcia z oddali. Ach… Ale tak wygląda ten biznes.

Za to drogi obfitują w doskonałe widoki. Północ Bali mnie zaskakuje – w szczególności roślinnością i spokojem.

północ Bali

Wanagiri Hidden Hill

Skoro już byłam na północy, to jednym z miejsc, które bardzo chciałam odwiedzić był, jak by to najlepiej nazwać, park rozrywki fotograficznej. Jak to działa? Płacicie (jak dobrze pamiętam) 100 000 rupi za osobę i macie możliwość robienia ile Wam się podoba zdjęć w gniazdach, na huśtawkach, koszach itp. Dodatkowo za opłatą możecie też wypożyczyć na miejscu stroje. Powtórzę raz jeszcze – Balijczycy są mistrzami zarabiania na turystach.

Byłam zaskoczona, jak fantastyczną zabawę przy tym mieliśmy i nawet Ukochany wkręcił się we wspólne pozowanie.

Hidden Hill

Dużym atutem tego właśnie miejsca jest lokalizacja – widok na jezioro, na wzgórza i przy dobrej pogodzie – na wulkany.

Hidden Hill
Hidden Hill
Hidden Hill

Czy warto? Jeśli chcecie ładne zdjęcia z widoczkami, a przy tym mało osób, którzy stoją za Wami w kolejce – to warto. My bawiliśmy się fantastycznie i to w takich kategoriach trzeba traktować tą atrakcję – jako rozrywkę.

Wodospady na północy Bali – Wanagiri Waterfall Pucak Maniak

Wybieraliśmy się do zupełnie innych, jednak z racji już późnej godziny – na Bali słońce zachodzi o 18.00, zmieniliśmy plany na nieco inne wodospady. Pół godziny drogi w dół przez dżunglę by dostać się do niesamowitych trzech wodospadów. Dawno nic nie zrobiło na mnie takiego wrażenia. Wilgoć unosząca się w powietrzu, chłód, zieleń otaczająca z każdej strony i odgłosy ptaków wśród drzew. Niesamowite przeżycie i doskonałe widoki.

północ Bali

Wodospad był tak przepiękny, że poświęcę mu oddzielny wpis. Więc nie martwcie się, tylko zaglądajcie na bloga.



Balijczycy są mistrzami zarabiania na turystach powtarzane dziś jak mantra i wiecie co? Nie denerwowało mnie to, a bawiło. Skoro ja przyjeżdżam do ich domu, skoro mam ten komfort, że urodziłam się w bogatszym kraju, to czemu nie miałabym dać zarobić ludziom za ich pracę. Kombinują jak mogą, a często naprawdę wiedzą najlepiej jako to zrobić by klient był zadowolony. Robienie zdjęć, bycie przewodnikiem, kierowcą, czy wykonywanie przepięknych pamiątek. Z wszystkiego skorzystałam, nikt mi się nie narzucał i z każdej ich pracy byłam ogromnie zadowolona. Tylko jeden, jedyny raz czułam się wykorzystana – o tym dowiecie się za jakiś czas.

Okazuje się, że Bali jest tak różnorodne, niezwykłe i pełne perełek w każdej części. Północ Bali nie jest tak zachwycająca i rajska, jak południowe wybrzeże, ale ta jest bardziej dzika, spokojniejsza, bardziej zielona. Miałam wrażenie, że jestem w zupełniem innym miejscu. W dodatku pustym. Dlatego, jeśli marzy Wam się spokój od hałasów Ubudu, to ucieknijcie na północ. Nadal jest pięknie, choć zupełnie inaczej.