Widziałam już na świecie setki miejsc, ale tak niezwykłego, pustego i wyjątkowego jeszcze nigdy. Bali ma w sobie ukrytą magię i jeśli się tylko jej chce doświadczyć, to można nawet na każdym kroku. Wodospady Wanagiri Waterfall Pucak Manik były jedną z największych magii, jakich udało mi się doświadczyć na wyspie.

Pola niebieskiej hortensji

Nie wiem, czy kiedyś słyszeliście o niebieskich polach hortensji, porastających Bali. Jadąc na wyspę wiedziałam, że w północnej części mogę je zobaczyć, ale nie zapisałam sobie żadnej lokalizacji, bo nie spodziewałam się, że w tamtą część dotrę.

Kiedy jednak, zaczęliśmy jechać wąską, uczęszczaną tylko przez mieszkańców ulicą, nagle naszym oczom ukazały się niebieskie pola.

Przepiękne i doskonałe.

Wiedziałam, że chce ich dotkną, powąchać, zobaczyć. Ale ze względu na ewentualne zniszczenia, nie chciałam wchodzić gdzieś głęboko. Nawet z tego poziomu robiły ogromne wrażenie.

Doskonałe, ogromne, niebieskie kwiaty.

Wodospady Wanagiri Waterfall Pucak Manik

Kawałek dalej przed naszymi oczami pojawił się ogromny baner z trzema wodospadami. Patrząc na godzinę trochę nie chcieliśmy już jechać dalej – do zakładanego przez nas wcześniej wodospadu. Dlatego szybka decyzja, przebranie się w bardziej sportowe ubranie i ruszamy na 20 minutowy spacer w dół. Spacer, to nie jest dobre słowo. Właściwie zeskakiwaliśmy z wysokich, stromych stopni kierujących prosto w dół kanionu.

Przed nami zaczęła otwierać się gęsta, prawie czarnozielona dżungla. Im byliśmy niżej, tym więcej odgłosów dobiegało do naszych uszu z konarów drzew – może to ptaki, może owady, a może małpy. Dodawały jeszcze niesamowitego klimatu.

Cały czas towarzyszył na też odgłos szumiącej wody, a co jakiś czas wśród drzew pojawiał się ogromny wodospad.

Gdy docieramy na sam dół, nie wiem gdzie mam patrzeć – dwa przepiękne wodospady czarują mnie szumem, bryzą, kształtami i kolorem zieleni porastającej skały obok.

Mój raj na ziemi. Tylko wśród zieleni.

Moje oczy muszą się przyzwyczaić do tego półmroku panującego wśród zieleni. Z wilgotnym, chłodnym powietrzem ta mieszanka docierających do mnie bodźców sprawia, że mam wrażenie, jakbym znalazła się w zupełnie innym świecie.

Kompleks Wanagiri Waterfall Pucak Manik składa się aż z trzech wodospadów. Jeden właściwie w porze suchej wysycha, ale dwa pozostałe są doskonałe.

Ten wysoki

Moje serce skradł ten ogromny, wysoki, ukryty w pęknięciu skał.

Otoczony zielenią tak intensywną, że aż nierealną. Natura jest tu niesamowita. Tak różnorodna, przepiękna. Robi na mnie tak wielkie wrażenie. Obserwuje każdy liść z zachwytem.

Chłód jaki tu panuje, zniechęca mnie do kąpieli, ale Ukochany wskakuje do wody, by poczuć dzikość tego miejsca w pełni.

Bali

Piękno wodospadu zapiera mi dech w piersiach.

Ten mniejszy

Jest jeszcze drugi wodospad, bardziej rozłożysty, ale ten nie robi już na mnie aż takiego wrażenia.

Choć jest przepiękny, to przy tej ogromnej rozpryskującej się nitce wody spadającej z ogromnej wysokości, ten jest mniej spektakularny.

Robi się coraz ciemniej, a nas czeka jeszcze droga do góry. Ze smutkiem opuszczam wodospady, wierząc, że jeszcze kiedyś wrócę by zachwycać się im pięknem.

Jak dotrzeć do wodospadów Wanagiri Waterfall Pucak Manik?

Wodospad Wanagiri Waterfall Pucak Manik leży w północnej części Bali. Najwygodnie jest dostać się tu samochodem. Najlepiej najpierw kierować się wzdłuż Jeziora Danau Buyan, na Hidden Hill i szukać dużego znaku/ baneru na Wanagiri Waterfall Pucak Manik właśnie. Nie przejmujcie się, że droga wygląda na rzadko użytkowaną – przy drodze stoi zaledwie kilka domów.

Cena: niewielka kwota (ok. 20 000 rupi) – zaledwie kilka złotych dla lokalnej społeczności.

Do zabrania: Koniecznie woda, repelent, strój kąpielowy do pływania w wodospadzie, ręcznik i sportowe buty!

Przed warto spryskać się repelentem. Wchodzicie w niezłą dżunglę, w której znajduje się naprawdę dużo robactwa i komarów.