Pura Besakih

Pura Besakih to najświętsza świątynia na Bali. Zbudowana pod wulkanem Mount Agung ma ogromne znaczenie dla mieszkańców wyspy. Zjeżdżają tu wyznawcy hinduizmu nie tylko z Bali.

To też dla mnie jedyne miejsce do którego nie chciałabym wracać i jedyne w którym poczułam się naprawdę wykorzystana. Jak się przed tym ustrzec i czy jednak warto zobaczyć świątynię, wszystko Wam dzisiaj opowiem.

Pura Besakih

Po naszej nocnej wędrówce na wulkan, postanowiliśmy przy okazji zobaczyć najważniejszą świątynię na Bali. Na mapie odległość nie wydawała się tak duża, ale dla nas godzina drogi po krętych ścieżkach była lekkim koszmarem, a z drugiej strony możliwością drzemki.

Gdy dotarliśmy na miejsce, od razu rzuciły mi się w oczy stragany, mała ilość turystów i samochodów. Z drugiej strony brzydka pogoda – najbrzydsza, jakiej doświadczyliśmy podczas balijskiej podróży. Świątynia umiejscowiona jest u podnóży Mount Agung, trochę w cieniu góry, na wysokości 1000 m n.p.m.

Zaspani, zmęczeni doczłapaliśmy do kasy. Tam okazało się, że bilet zawiera w sobie – jeden przejazd skuterem do świątyni, przewodnika, wypożyczenie saronga i oczywiście wejście na teren. Cena to 60 000 rupi za osobę, czyli ok. 17 zł.

Nie zdążyliśmy jeszcze odejść od kasy, a już złapał nas przewodnik, mówiąc, że chętnie nas oprowadzi po świątyni. Oczywiście jest w cenie biletu.

Pokierował nas do panów na motorach – każdy ma jedną przejażdżkę (choć to nie jest długa droga, to polecam wybrać motory w górę). Z resztą, chyba nie ma innego wyjścia.

Na górze już na nas czekał, obok pań sprzedających dary, składane w świątyni. Nie byliśmy na nie chętni, w końcu to ważna świątynia dla hinduistów, a my nie wyznając tej religii moglibyśmy urazić ich uczucia. Z resztą, nie do końca nas to interesowało. On jednak stanowczo, kazał kupić – „Każdy tak robi i wy musicie”.

Pura Besakih – Kompleks Świątyń

Weszliśmy przez bramę wraz z tłumem wiernych. Bali przygotowywało się do największego święta od lat. Dekorowano świątynie, trwały próby, ceremonie. To niesamowicie ciekawe wydarzenie. Z drugiej strony, trochę bałam się, że swoją obecnością mogę przeszkodzić w celebrowaniu wszystkiego. Przewodnik jednak zapewnił mnie, że bez problemu mogę się przyglądać, fotografować, a jeśli coś będzie zakazane – ostrzeże mnie.

Pierwsze nasze kroki skierowaliśmy właśnie do miejsca, gdzie trwały ceremonie. Dziewczynki, ubrane w tradycyjne stroje i nakrycia głowy (obecne tylko przy religijnych tańcach) tańczyły do wygrywanych dźwięków. Ruchy głowy, rąk, palców, nóg, czy stóp – wszystko ma swoje znaczenie. Dziewczynki uczą się tańca przez długie miesiące.

Pura Besakih
Pura Besakih

Wchodząc do świątyni powinniście mieć zasłonięte ramiona oraz założony sarong (i szarfę). Dotyczy to zarówno kobiet, jak i mężczyzn.

Do wielu świątyń nie wolno wchodzić przez główne, środkowe schody. Zarezerwowane są one dla modlących się, nie dla turystów. Choć to duża przestrzeń pamiętajcie, że jesteście w miejscu świętym dla Balijczyków, dlatego szanujcie to miejsce, kulturę i religię.

Bali

Pura Besakih to tak naprawdę kompleks świątyń. Łącznie ok. 200 budowli, porozrzucanych na wzgórzu, połączonych chodnikami i schodami. Najważniejsze 3 z nich to Pura Penataran Agung (poświęcona Shivie), Pura Kiduling Kreteg (Brahma) i Pura Batu Madeg (Vishnu).

Każda ze świątyń przyozdobiona jest innymi kolorami, nawiązującymi do hinduskiej trójcy. Kolejno biały, czerwony i czarny.

Pura Besakih

Podobno pierwsza świątynia powstała tu w VIII wieku, jednak trzęsienia ziemi i erupcja wulkanu zniszczyły kompleks, a świątynie przez wieki były przebudowywane.

bali
Pura Besakih

Spacer po tym kompleksie zabierze Wam dość sporo czasu. Jednak warto obejrzeć boczne świątynie, pagody, posłuchać historii, czy obejrzeć zdjęcia opowiadające o tej bardzo ciekawej i z naszej perspektywy, trochę nietypowej religii.

Pura Besakih

Widok, jaki się stąd roztacza może zachwycić. Z drugiej strony, nad świątynią góruje Mount Agung.

Pura Besakih
Pura Besakih

Cały teren naprawdę robi wrażenie i chętnie spędziłabym więcej czasu spacerując pomiędzy budowlami. Niestety przewodnik dość szybko zaczął irytować się chęcią zobaczenia przeze mnie wszystkiego, jak najdokładniej.

Nie będę ukrywać, że to nie jest najpiękniejsze miejsce na Bali, ale ze względu na ważność dla mieszkańców warto je poznać.

Pura Besakih

Co było nie tak?

Nie zdarzyło mi się jeszcze bym miała problem z dawaniem napiwków, czy płaceniem za coś i wspieranie lokalnej społeczności, jednak to miejsce po prostu wyciągnęło ze mnie ile się da, w sposób, który dla mnie był bardzo niekomfortowy. Wręcz zmuszono mnie do dania napiwku kierowcy skutera (w cenie biletu!), zakupu darów, po cenie przekraczające moje wyobrażenia. Następnie „napiwek” dla przewodnika (przecież był w cenie biletu), okazał się być dla niego „zbyt mały”. I tak zamiast zapłacić za bilet 60 000 rupi (za osobę), zostawiliśmy na miejscu dużo, dużo więcej.

Zdaję sobie sprawę, że to ja zawiniłam. Nie doczytałam, że w tej świątyni aż roi się od naciągaczy. Zmęczona, śpiąca, nie do końca kontaktująca z rzeczywistością, zamiast postawić się już na pierwszym przystanku, ja chciałam by każdy był zadowolony. W końcu, to nie są duże pieniądze. Ci ludzie tak zarabiają i utrzymują swoje rodziny. I w tym zupełnie nie było nic złego. Jednak sposób w jaki przewodnik nas przymuszał do pozostawienia tych pieniędzy, marudził, wzbudzał wyrzuty sumienia – zupełnie nie przystawał do miejsca w jakim się znaleźliśmy. Prawdopodobnie dlatego pozytywne emocje, duchowość, jaką można w Pura Besakih poczuć prysły wraz z wyjściem przez bramę.

Uważam, że warto zajrzeć do Pura Besakih, ale wystrzegajcie się wszystkich przewodników i naciągaczy. Zapytajcie o przewodnika w kasach. Jeśli będzie taka możliwość – najlepiej wybierzcie się na spacer po kompleksie sami, oglądając piękne szczegóły, czytając o historii tego miejsca. Spędźcie tu tyle czasu ile potrzebujecie i chwytajcie unoszący się w powietrzu klimat świętego Mount Agung.