Boska Praga

Po drugiej stronie rzeki odkryłam boską restaurację, a nazywa się po prostu Boska Praga! Czyż ta nazwa nie zobowiązuje?

Zacznijmy jednak od początku. Tydzień temu, w moje imieniny jedyne o czym marzyłam to zakopać się pod kocem z herbatą i ciastkami. Najlepiej, żeby nikt mnie nie widział, nie słyszał i nie przeszkadzał w moim małym egzystowaniu. Ukochany jednak bardzo chciał żebyśmy wyszli gdzieś świętować – nawet tylko na chwilkę. Przekopałam Internet i znalazłam niezobowiązujące miejsce, w którym mogę siedzieć otulona w sweter, a na nogach mieć zamiast szpilek – wygodne, sportowe buty. Tak przynajmniej wynikało ze zdjęć. W dodatku menu składało się z samych ciekawych dań, które raczej były proste, choć zaspokajające moją potrzebę kulinarną. Boska Praga miała dawać taką właśnie satysfakcję siedzenia w prostym, ale ładnym miejscu i jedzenia dobrych, ale prostych dań.

Ruszyliśmy zatem na drugi brzeg Wisły.

Byłam dość mocno zdziwiona, że obecnie Praga przeżywa odnowienie. Wszędzie coś się zmienia, coś się buduje, coś odnawia. Na ulicy Okrzei 23 w pięknie odnowionym budynku z czerwonej cegły znajduje się restauracja o nazwie Boska Praga (facebook)!

Już sam budynek mi się podoba. Jest naprawdę przepięknie odnowiony, ale idealnie komponujący się z praskim klimatem.

Boska Praga

Boska Praga

Wnętrze bardzo loftowe, zahaczające również o industrial. Ogromna przestrzeń – aż 3 poziomy, na których poustawiane są stoliki. Prawie cały lokal jest zajęty przez spotkania firmowe. No właśnie, okazuje się, że zdjęcia trochę przekłamały i nie jest tu aż tak swojsko i nijak. Jest domowo, przyjemnie ale w również można poczuć klasę lokalu.

Na szczęście udaje nam się zdobyć miejsce z widokiem na ogromny piec w którym pieczą się pizze i świeże bułeczki.

Boska Praga

Boska Praga

Boska Praga

Można tu również obcować ze sztuką – na ścianach wiszą obrazy, jak się domyślam również do zakupu.

Boska Praga

Z resztą w lokalu pachnie pysznym jedzeniem – szczególnie wypiekami.

My głodni, karta duża, a czas oczekiwania dziś długi. Zamawiamy więc kilka mniejszych przystawek, żeby nie umrzeć z głodu, zanim dostaniemy dania główne.

Oczywiście zaczynamy od prosecco.

Boska Praga

Boska Praga

Czekając na przystawki zaczynamy grać w statki, które znajdują się na menu – podstawce. Łapię z kącika dziecięcego dwa ołówki i rozpoczyna się morska bitwa.

Boska Praga

Zgadniecie kto wygrał?

Boska Praga

Co jakiś czas prawie wykrzykuję – „A2, G8…”, a jeśli ktoś mnie dobrze zna, to wie, że potrafię mimowolnie być bardzo głośna, więc mam nadzieję, że nie było aż tak głośno. W pewnym momencie tak wczuwam się w grę, że nawet nie zauważam jak na stole lądują przystawki.

Boska Praga

Moje zdziwienie, kiedy na stół weszły 3 ogromne przystawki było niespotykane. Jednak spodziewałam się maleńkich przystaweczek, którymi co najwyżej opanujemy burczenie w brzuchach, ale na pewno nie zaspokoimy głodu. O ja naiwna!

Tak zatem dostaliśmy pięknego tatara, a właściwie siekaną wołowinę, ze wszystkimi przepysznymi dodatkami w postaci ogórka, grzybków, cebuli, musztardy i oczywiście żółtka.

Boska Praga

Z tymi tatarami bywa w lokalach różnie, a ten był naprawdę wyśmienity. Mięso delikatnie rozpływało się w ustach. Pycha!

[Dopiero na zdjęciach zauważyłam, że na żółtku jest odrobinę białka.]

Boska Praga

Równie pyszne, a może nawet pyszniejsze, były śledzie. Konkretnie – siekany śledź z cebulką i kaparami. Ja śledzie jadam głównie na Boże Narodzenie, a tu zaskoczenie. Śledź był wyborny! Pyszny! Genialny! Koniecznie go spróbujcie w Boskiej Pradze.

Boska Praga

Boska Praga

Zamówiłam również smalec. Taki polski, prawdziwy smalec z ogórkami. Smalec był dobry, ale przy zachwytach nad wołowiną, tudzież śledziami, on sam był jakiś taki słabiutki. Może to wszystko przez to, że w domu rodzinnym smalec smakuje najlepiej. Mogłabym tylko przyczepić się do ilości ogórków.

Boska Praga

Do wszystkich tych przystawek/ dań na mały głód, jak to jest opisane w karcie, dostaliśmy świeże, cieplutkie, puszyste bułeczki.

Po całej tej uczcie przystawkowej byłam już pełna. Wszystko było tak pyszne, ale i tak duże, że spokojnie moglibyśmy darować sobie dania główne. Jednak one już zostały zamówione.

Mnie na facebookowym fanpage zaciekawiły czarne pierogi z łososiem. Uwielbiam łososia, lubię pierogi – wyjście idealne.

Boska Praga

I tu nastąpił maleńki zgrzyt. Ze wszystkich zaserwowanych nam dań te pierogi były najgorsze (choć i tak nie mogę powiedzieć, że były złe). Trochę suche, kwaśne i jakoś tak zupełnie nie w moim stylu. Jednak tak sobie myślę, że może po prostu nie trafiły w mój smak. Wyglądały przepięknie, farszu było w nich naprawdę dużo, a sos chrzanowy idealnie się z nimi komponował, ale jakoś nie zostaną moim ulubionym daniem.

Boska Praga

Boska Praga

A teraz spójrzcie na żeberka, a właściwie żebra! One są po prostu ogromne, niczym z dinozaurów!

Boska Praga

Boska Praga

Żebra za to były rewelacyjne – w sosie BBQ Jack Daniels. Idealnie odchodziły od kości, mięso było soczyste i delikatne. A smak, ach ten smak był po prostu genialny! Zaserwowane z frytkami i świeżą surówką.

Boska Praga

Kiedyś mój znajomy pytał się na facebooku, gdzie można dostać dobre żeberka w Warszawie. Dziś odpowiedziałabym śmiało, że w Boskiej Pradze.

Nie chcąc jeszcze opuszczać lokalu, zaczynamy grać w kolejną grę znajdującą się na odwrocie menu – państwa miasta. Cóż, nauczyłam się dobrze grać w państwa miasta na studiach. Teraz po grze między wykładami jestem mistrzynią! My zatopieni w naszych myślach nawet nie zauważamy, jak dosiada się do nas „dziwny” człowiek i jeszcze ni stąd, ni zowąd zaczyna do nas mówić. A kuku! To Piotrek (swoją drogą, jak dobrze pamiętam, to on był zawsze inicjatorem gry w państwa miasta na studiach), który właśnie jest na kolacji firmowej. Jaka ta Warszawa mała.

Kończę grę, popijając przepysznego owocowego drinka – mango i rum. Na ciepłe wieczory jest genialny, z resztą nie tylko na ciepłe wieczory. Jeśli lubicie orzeźwiające, owocowe smaki to na pewno Wam zasmakuje. Ja go już uwielbiam!

Boska Praga

Restauracja pomału pustoszeje, więc i my zaczynamy (choć niechętnie) zbierać się do wyjścia.

Boska Praga

Boska Praga

Dawno już nie czułam się tak dobrze w żadnym lokalu. Jest rodzinnie, obsługa jest przemiła, pyszne i duże dania, które są tanie, jak na takie porcje (i na Warszawę). Wystrój też sprawia, że nie czuję się tu jakoś formalnie i drętwo, a wręcz chciałabym tu siedzieć bez końca.

Boska Praga sprawiła, że pomimo mojej wielkiej niechęci do wyjścia gdziekolwiek bawiłam się wyśmienicie. Ba, bawiłam się wręcz cudownie. Zjadłam przepyszne dania, piłam najpyszniejszego drinka i jeszcze bawiłam się świetnie grając w statki i w państwa – miasta.

Ja bym o Boskiej Pradze powiedziała, że to takie miejsce do tańca i do różańca (i oczywiście do pysznej uczty), więc myślę, że nie macie wyjścia i koniecznie musicie tu zawitać. Ja tu mam jeszcze kilka dań do spróbowania.

Boska Praga jest po prostu boska!