Swiss Chuchi fondue

Zurych, jak i cała Szwajcaria, kojarzy mi się ze spokojem, naturą, pięknymi widokami i szczęśliwymi ludźmi. Właśnie taki dzień postanowiłyśmy sobie stworzyć z Olą, co wcale, a wcale nie było trudne. Ba, on sam wyszedł dokładnie w taki sposób.

Ola mieszka w Zurychu od kilku miesięcy, więc zna już najciekawsze miejsca i zakamarki. Mój prywatny i najlepszy przewodnik.

Dzień rozpoczęłyśmy od Politechniki Zuryskiej, najlepszej w Europie i jednej z najlepszych na świecie, gdzie wykładał Einstein i skąd rozpościera się cudowny widok na miasto.

Sam budynek politechniki robi wrażenie, więc jeśli macie chwilę, to koniecznie tu zajrzyjcie. Ja jednak najchętniej wpatrywałam się w widoki z tarasu.

Zurych

Zurych

Naszym celem z rana był jednak widok z jednej z wież kościoła Grossmunster.

Wejście na wieże znajduje się wewnątrz świątyni – napewno zobaczycie, że na tyłach, przy jednej z kolumn ktoś siedzi i sprzedaje bilety – to dokładnie tu trzeba podejść, by przez maleńkie drzwiczki wejść na jeszcze węższe, kręte schody.

Zwieńczenie wież obecnie jest zupełnie inne, niż początkowo – kiedyś wieże były strzeliste, obecnie mieszkańcy mówią na nie – pieprzniczka i solniczka, ze względu na zaokrąglony kształt.

Zurych

Niektórzy twierdzą, że to stąd roztacza się najpiękniejszy widok na miasto. Dla mnie jest piękny, ale moim ulubionym i tak zostanie Lidenhof (i jeszcze jedno miejsce, które zobaczycie w ostatnim wpisie o Zurychu).

Zurych

Z czterech balkoników można podziwiać widok na niemal cztery strony świata.

Zurych

Zurych

Robi wrażenie!

Zurych

Spokojnie, spacerem ruszamy brzegiem jeziora. Jak pewnie już zauważyliście jezioro jest moim ulubioym miejsce w Zurychu.

Zurych jezioro zuryskie

Niemal co chwilę zachwycam się, jakimś niepowtarzalnym, pięknym widokiem.

Zurych

Zurych

Zurych

Na cyplu stworzony jest park – z ogromnym miejscem na piknik, albo gry (idealne na baseball).

Zurych

Przy okazji zahaczamy o Chiński Ogród, który od razu rzuca się w oczy, niesamowitą, kolorową bramą.

Zurych - Chiński Ogród

Prawdę mówiąc sam w sobie jest malutki, choć bardzo ładnie urządzony.

Znajdziecie tu kilka chińskich budynków, altanek, jeziorko z pływającymi wielkimi rybami i przejście w skale. Tyle.

To napewno ciekawe miejsce do zdjęć, ale jako atrakcja turystyczna jest po prostu maleńki, z drugiej strony wejście kosztuje tylko ok. 2-3 franków.

Zurych Chiński ogród

Zurych chiński ogród

zurych chiński ogród

zurych chiński ogród

Spacerując brzegiem jeziora, postanowiłyśmy dojść do końca cypla, skąd można przepłynąć się tramwajem wodnym (stacja Zurichhorn Casino – uwzględniana Zurich Card, ale i bilety miejskie z odpowiedniej strefy). To świetne miejsce również by posiedzieć chwilę i się zrelaksować.

Zurych

Nie jestem w stanie oprzeć się pokusie przepłynięcia po jeziorze, dlatego wsiadamy do bardzo niskiego tramwaju wodnego, w którym oglądam świat z poziomu tafli wody.

Zurych

Ruszamy w rejs powrotny aż do miejsca, gdzie rzeka wpada do jeziora. Jeśli w rzece stan wody jest niski można popłynąć dalej, aż do Dworca Kolejowego. Niestety tym razem jeden przystanek musiał mi wystarczyć.

Zurych

Zurych

Zanim ruszymy dalej wpadamy do kawiarni Schober (Napfgasse 4, CH-8001 Zürich) na kawę i coś pysznego.

Zurych Schober

Schober to niesamowicie klimatyczna kawiarnia, która przyciąga mieszkańców i turystów przepysznymi deserami i wystrojem.

Zurych Schober

Zurych Schober

Wystawy w witrynach zmieniają się co kilka miesięcy i są często niczym dzieła sztuki. Warto, więc wcześniej przespacerować się uliczką obok, by zobaczyć również witryny.

Zurych Schober

Zurych Schober

Mają w swojej ofercie tak ogromny wybór, że ciężko się zdecydować tylko na jedno ciastko. Spójrzcie, jak to wszystko niesamowicie wygląda.

zurych_2_29

Zurych Schober

Można tu też zakupić łakocie na pamiątkę – czekolady, czekoladki, ciastka, czy konfitury.

Zurych Schober

Wybieramy po ciastku i zasiadamy z nimi do przepysznej kawy.

Zurych schober

Zurych Schober

Ja wybieram tartę z rabarbarem i malinami.

Schober

Ola za to ciastko z truskawką nasiąkniętą szampanem.

Schober

Jestem zachwycona tym obłędnym smakiem i niesamowicie żałuję, że w Warszawie nie mogę nigdzie zjeść tak niesamowitego w smaku ciastka. [Może się mylę i znacie miejsce z takimi cudami.]

Po słodkościach czas na piękne miejsce, które jest znacznie rzadziej odwiedzane w Zurychu. Mowa tu o Ogrodzie Botanicznym.

Wejście do ogrodu nie zachwyca – trochę wygląda jak zaniedbana łąka na wzgórzu, na której można znaleźć bardzo egzotyczne egzemplarze roślin. Jednak, gdy zeszłyśmy do stawu okazało się, że ta część jest naprawdę imponująca.

Zurych Ogród botaniczny

Zaczyna padać, więc chronimy się w trzech wielkich kopułach.

Zurych ogród botaniczny

Ta część jest najciekawsza. Kopuły to ogromne szklarnie, w których przy odpowiednich warunkach, mogą rosnąć rozmaite, egzotyczne rośliny.

W jednej z nich spotkamy mnóstwo odmian paproci i palm.

zurych_2_39

Zurych Ogród Botaniczny

Kolejna kopuła to „Thiefland”! Prawdopodobnie ze względu na tą nazwę, tak bardzo mi się tam podobało.

zurych_2_41

Momentami czułam się niczym w prawdziwej dżungli. Co chwila musiałam odgarniać wielkie liście ze ścieżki, czy też przyciągał mnie do siebie niesamowity zapach kwiatów i owoców.

zurych Ogród Botaniczny

Zurych Ogród Botaniczny

Zurych Ogród Botaniczny

Można nawet wejść na maleńki, drzewny punkt widokowy i podziwiać puszczę z góry.

Zurych Ogród Botaniczny

Na koniec ostatnia kopuła z sukulentami, kaktusami i wszystkimi sucholubnymi roślinami.

Zurych Ogród Botaniczny

Śpiew żab tuż po deszczu przyprawia o lekki dreszcz emocji. Idealny koncert do spaceru po reszcie ogrodu.

Zurych

Robi się późno, więc najwyższy czas by spróbować czegoś bardzo szwajcarskiego. Jak wiadomo kuchnia Szwajcarów jest mocno tłusta, a najlepszym co mają do zaoferowania są pyszne, szwajcarskie sery (i czekolada oczywiście).

Moim celem kulinarnym tego wyjazdu, było spróbowanie prawdziwego fondue serowego. Moja Ola dobrze wie, gdzie warto pójść by takiego fondue spróbować.

Swiss Chuchi

Rezerwujemy stolik w Adler’s Swiss Chuchi  (Rosengasse 10, CH-8001 Zürich).

Wewnątrz słychać szwajcarską muzykę, a klimat miejsca przypomina górskie drewniane domki, gdzieś wysoko w górach.

Zurich Swiss Chuchi

Jest nawet typowo szwajcarski produkt – drewniany zegar z kukułką.

Zurych

Zamawiamy szwajcarskie wino i wspomniane już wcześniej fondue oraz raclette.

Swiss Chuchi

Zurich Swiss Chuchi

Jedzenie fondue jest już świetną zabawą – roztopiony ser z czosnkiem i białym winem idealnie przykleja się do kawałków chleba. Aromat wina i sera, ach, wiecie, że to jest dokładnie to co ja kocham!

Swiss Chuchi fondue

Zurych Fondue

Raclette już trochę mniej.

Zurych Swiss Chuchi

Swiss Chuchi

Na łopatce, przygotowanej idealnie pod takiego elektrycznego grila, układamy kawałek sera i jedno z warzyw. Zapiekamy, tak aż ser się rozpuści, wtedy nakładamy go na lekko rozdrobnione, młode ziemniaki.

Tak, dobrze widzicie, Szwajcarzy dają do podgrzania ogórka konserwowego, marynowaną cebulkę, czy gruszkę.

Swiss Chuchi

Swiss Chuchi

Te dwa dania to stanowczo za dużo na nas dwie. Pamiętajcie, że zjada się tu naprawdę dużo chleba. Ale za to jakie to wszystko jest pyszne.

Następnym razem chętnie spróbuję raclette, jako dużego kawałka sera, który nad ogniem po prostu się roztapia. Myślę, że idealnym miejscem do tego będą Szwajcarskie Alpy.

Najedzone i szczęśliwe wracamy na babski wieczór do mieszkania. Przecież jutro czeka nas kolejny dzień zwiedzania!