Le Morne Mauritius

Na zachód słońca mogliśmy wybrać się tylko na zachód wyspy. W planach mieliśmy dojechać pod Le Morne, ale zbyt dużo czasu spędziliśmy w Chamarel i w Black River Gorges National Park, więc na zachodnie wybrzeże zostało na niewiele czasu.

Dojechaliśmy do miejscowości Case Noyale, gdzie zobaczyłam cudowny widok i piękny brzeg nad oceanem.

Le Morne Mauritius

Le Morne, to ta duża góra wyłaniająca się z oceanu, przypominająca trochę kapelusz. To miejsce idealne do wspinaczki, dlatego wiele osób przyjeżdża tu właśnie by podziwiać widoki z góry. Pod nią znajdują się najładniejsze plaże na wyspie – szerokie, z białym piaskiem i widokiem na zachód słońca. U jej wybrzeży znajduje się też ogromny oceaniczny wodospad, którego z satelity możecie tu zobaczyć lub na filmiku tu.

Widok na Le Morne, stąd jest chyba najładniejszy, a dodatkowo roślinność wkoło tworzy klimat dżungli, która niemal wchodzi do oceanu.

Le Morne Mauritius

Le Morne Mauritius

Z jednej strony Le Morne, a z drugiej widok na przepiękne góry wyłaniające się z wyspy.

Le Morne Mauritius

Le Morne Mauritius

Wokół cumują rybackie łódki. To bardzo typowy dla Mauritiusa widok – kolorowe, małe łódki porozrzucane gdzieniegdzie po wybrzeżu wyspy.

Le Morne Mauritius

Akurat kilku chłopaków wylewało wodę z łódki. Żartowali sobie z nas, że mamy zakasać spodnie (tzn. Ukochany) i im pomóc. Oni radzili sobie świetnie, więcej żartując, niż naprawdę wylewając wodę.

Le Morne Mauritius

Le Morne Mauritius

Le Morne Mauritius

Le Morne Mauritius

Walka z wiatrem trochę trwała, ale skoro chce się podziwiać cudowne widoki, to żadne przeszkody meteorologiczne nie są straszne!

Le Morne Mauritius

Le Morne Mauritius

Le Morne Mauritius

Niedaleko brzegu rosło ogromne, ale naprawdę przeogromne drzewo. Takie z lianami przypominające bardzo egzotyczne miejsca, a może trochę dżunglę.

Case Royale Mauritius

Case Royale Mauritius

Takich drzew na wyspie rośnie całkiem dużo, ale drugiego tak ogromnego nie spotkaliśmy nigdzie indziej.

Przeogromne konary i pień stworzony, jakby z wielu małych. Dla mnie wygląda to niesamowicie!

Case Royale Mauritius

Case Royale Mauritius

Case Royale Mauritius

Wiecie o czy zawsze marzyłam, gdy byłam mała (i trochę większa też)? O tym, żeby pohuśtać się na lianie. Niczym Tarzan przedzierający się przez dżunglę.

Case Royale Mauritius

Case Royale Mauritius

Co zatem zrobiłam, gdy zobaczyłam liany na wielkim drzewie? Oczywiście sprawdziłam, czy da się na nich huśtać.

Case Royale Mauritius

Case Royale Mauritius

Gdzieniegdzie były nawet powiązane supły, czy zrobione huśtawki. Niestety żadna wersja nie jest wygodna, a wielkie konary uginają się znacząco pod ciężarem, więc można naprawdę nieźle spaść, a właściwie szybko dostać się na ziemię. Ale nie zniechęcam się i próbuję.

Case Royale Mauritius

Case Royale Mauritius

Trochę zabawy, trochę słońca. Chyba czas usiąść na ławeczce i pooglądać zachód słońca.

Case Royale Mauritius

Case Royale Mauritius

Więcej przygód już niedługo…