Deseo

Ostatnio coś dużo tu słodkości, ale to są najlepsze słodkości w mieście. Mam w Warszawie cztery ulubione cukiernie – La Bomboniera z włoskimi wyrobami, Odette ze słodkimi działami sztuki, Lukkulus – czyli sieć kawiarni (szczególnie w centrach handlowych) i właśnie Deseo ze słodkościami zupełnie innymi niż możecie się spodziewać.

Deseo poznałam jakiś rok temu, przeglądając instagramowe zdjęcia – wpadły mi w oko przepiękne praliny ozdobione złotem.  Sprawdziłam nazwę i lokalizację.

Spacerując po Nowym Świecie (niestety już tej lokalizacji nie ma) sama zajrzałam do Deseo, by spróbować czekoladek.

Wyobraźcie sobie czekoladki z ciemnym piwem, z tymiankiem, czy innymi równie niekojarzącymi się ze słodyczami produktami. Wszystko to było właśnie w tych czekoladkach. Mnie one zaintrygowały.

Z lady kusiły mnie jeszcze przepiękne słodkości, ale przecież aby delektować się tymi ciastkami trzeba usiąść i celebrować każdy kęs.

Dlatego gdy w ten weekend nadarzyła się okazja i chęć na kawę z ciastkiem, wybrałam kierunek – Deseo na Saskiej Kępie (u. Angorska 27).

Deseo

Sama cukiernia mieści się w nowoczesnym apartamentowcu, niedaleko Parku Skaryszewskiego. Wnętrze należy do prostych i nowoczesnych, ale znajdziecie tu kilka stolików, przy których można delektować się pyszną kawą i ciastkiem. W dodatku z za szklanych drzwi widać przygotowanie słodkości w kuchni. Próbowałam podpatrzeć recepturę, ale niestety niektóre składniki nie były tak oczywiste.

Deseo

Na ladzie ciastka przypominają trochę bajeczny, kolorowy świat. Każde jest zupełnie inne i naprawdę ciężko zdecydować się na tylko jedno. Większość deserów jest mało słodka, ba, powiedziałabym nawet, że bliżej im do wytrawnych smaków niż słodkości. Nie zmienia to jednak faktu, że połączenia są tak egzotyczne, że trudno się im oprzeć.

Deseo

Deseo

Deseo

Wybieram zielone ciastko Matcha z musem z białej czekolady i zielonej herbaty matcha, z galaretką kokosowo – marakujową z tonką (w smaku połączenie wanilii, gałki muszkatołowej i migdałów), z orzechami arachidowymi i chrupiącą podstawą z ryżu preparowanego i białej czekolady.

Deseo

Przyznaję, że ten smak mnie zaskoczył. Mało słodki, wręcz odrobinę mdły mus, który w połączeniu z kwaśno-słodką galaretką i chrupiącym spodem staje się obłędny.

Deseo

Ukochany, oczywiście za moją namową, wybiera Castana, czyli kasztanowy mus na białej czekoladzie z pomarańczowo – imbirowym środkiem. Mus cudowny, słodki, ale mający coś niesamowitego w sobie. Tu jednak wspólnie z Ukochanym stwierdziliśmy, że w przeciwieństwie do Matcha, im bliżej środka tym gorzej, bo otulający środek mus kasztanowy w tym wypadku jest przepyszny i nie trzeba mu nic dodawać.

Deseo

Deseo

Oczywiście nie mogłam się oprzeć by nie spróbować też dwóch czekoladek.

Deseo

Pierwsza to mleczna pralinka z karmelem, pieprzem Sichuan oraz marakują. Wygląda trochę niczym kamyki przywiezione z innej planety.

Deseo

Druga, to jedna z najlepszych czekoladek, jakie kiedykolwiek jadłam, a wszystko za sprawą intensywnie pistacjowej masy. Odrobina w ustach pozostawiała smak pistacji na długo. Ach, najchętniej wykupiłabym cały ich zapas.

Deseo

Deseo

Pijemy pyszną kawę, delektujemy się smakiem słodyczy. W takim miejscu można siedzieć długo.

Deseo

Deseo

Dla mnie Deseo to bilet do egzotycznych podróży, z widokiem na Afrykę, Amerykę, czy inne, egzotyczne miejsca. Czekolada wykorzystywana w tych cudach jest najwyższej jakości, a przez to smak jest również wybitny. Dla mnie ta cukiernia z pewnością zachwyci wszystkich lubiących nowe smaki i oryginalne połączenia i choć raczej nie możecie liczyć na zasłodzenie się w tym miejscu, to i tak powinniście wyjść zadowoleni. Istne cuda zamknięte w małej formie.

 

Warto śledzić na bierząco fb Deseo, by wiedzieć jakie cuda znajdują się danego dnia w ladzie. Choć z zaskoczenia odkrywanie smaków jest bardziej fascynujące.

Ciekawa jestem do jakiego kraju Was zabierze to ciastko.