Paryż Le Marais

Kiedy Ukochany poinformował mnie, że wybiera się służbowo do Paryża i zapytał czy nie chciałabym wybrać się wraz z nim, początkowo byłam nie do końca przekonana. Jednak szybko stwierdziłam, że to będzie idealna okazja do poznania tej nieturystycznej, mniej znanej części miasta. Zaczęłam szperać w internecie, szukać najmniej oczywistych miejsc i podekscytowana nową przygodą ruszyłam na podbój francuskiej stolicy.

Pierwszy dzień był cały dla mnie. Tylko ja i paryska dzielnica Le Marais, czyli wszystko to, co znajduje się na mapie, nad Notre Dame. Nocleg miałam zarezerwowany w Dzielnicy Łacińskiej (świetna lokalizacja, dobra cena i bezpośredni pociąg z lotniska – Hotel Best Western Trianon Rive Gauche), więc to rzut francuskim beretem od Le Marais.

Zaczynam jednak od Notre Dame, jednego z moich ulubionych punktów Paryża.

Notre Dame

Notre Dame

Notre Dame

Spacerując uliczkami Ile de la Cite staram się wczuć w atmosferę miasta. Po przekroczeniu rzeki, czuję, że znalazłam idealne miejsce dla siebie. Notre Dame

Tuż obok rzeki wznosi się przepiękny budynek Hôtel de ville de Paris, ale niech was nie zmyli nazwa – to przepiękny, neorenesansowy ratusz z XIX wieku. Na jego fasadzie można dostrzec figury najważniejszych paryżan.

Przed ratuszem stoi urocza, mała karuzela, która dla mnie jest niemal wizytówką tego miasta. Porozrzucane karuzele możecie znaleźć przy największych zabytkach miasta i są zawsze przeurocze.

Paryż Le Marais

Paryż Le Marais

Tuż obok zaglądam do jednej z Galerii Laffayete, tej bardziej przystępnej cenowo. Mam ochotę pooglądać przepiękne francuskie cuda, ale przede wszystkim przyjrzeć się świątecznej części sklepu.

Paryż Le Marais

Paryż Le Marais

Świąteczne dekoracje i ozdoby są tak przepiękne, że żałuję, że mam tak mało miejsca w walizce. Ta kręcąca się karuzela podbiła moje serce.

paris lafayete

paris lafayete

paris lafayete

Jest jeszcze jeden powód dla którego wchodzę do galerii – widoki z ostatniego piętra (piękne, szare dachówki widziane z okien są tak bardzo paryskie). Liczyłam na jeszcze ładniejsze, ale te i tak wystarczyły mi na sam początek.

Paryż Le Marais

Przy jednej z witryn znajdujących się wokół budynku zaczepia mnie starszy Pan. Ja nie znam francuskiego, on nie zna angielskiego, ale całkiem nam to nie przeszkadza i przechodzimy tak razem od witryny, do witryny porozumiewając się tylko gestami.

Witryny w Galeriach są przemyślane co do szczegółu. Każda z nich ma swoją, niepowtarzalną tematykę i swoje własne, niepowtarzalne postaci. Tu akurat wszystko bazowało na sezonie narciarskim. I nawet Mikołaj dostał narty.

Właśnie dla tych niepowtarzalnych witryn warto wybrać się do Paryża w okresie świątecznym.

paris lafayete

Spaceruję uliczkami, czując się odrobinę, niczym w londyńskim Covent Garden. Wszędzie mnóstwo sklepików, pięknych drzwi, czy zaułków, w których można znaleźć niesamowite zakamarki. Gdzieniegdzie widać świąteczne dekoracje, a ja co jakiś czas przystaje by zrobić zdjęcie kamienicom.

paris le marais

Paryż Le Marais

Paryż Le Marais

Paryż Le Marais

Rue des Francs Bourgeois to jedna z tych ulic, które przyciągają na zakupy – znajdziecie tu designerskie sklepy z gadgetami do domu, perfumerie, ale i sklepy z mniej lub bardziej luksusowymi rzeczami.

Ja jednak zamiast na zakupy, bardzo chcę dostać się do Muzeum Historii Paryża – Carnavalet. Niestety kilka dni przed moim przybyciem, muzeum zostało zamknięte na następne kilka lat (aż do końca 2019 roku).

Muszę niestety odpuścić piękne obrazy, rzeźby i eksponaty, ale choć podziwiam przepiękny dziedziniec muzeum w którym mieści się ogród. Jeden z budynków został wzniesiony na wzór jednego z zamków nad Loarą, więc to chyba wystarczający dowód na to, że budynek jest naprawdę piękny.

[Tak swoją drogą wycieczka na zamki nad Loarą to jedno z moich bardzo starych, jeszcze niezrealizowanych marzeń. Chyba nareszcie czas to zmienić.]

Paryż Carnavalet

Paryż Carnavalet

Paryż Carnavalet Paryż Carnavalet

Stąd mam już bardzo blisko do jednego z najstarszych placów w Paryżu – Place des Vosges. Miejsca, gdzie mieszkańcy przychodzą by zrobić sobie piknik, młodzież by pograć w piłkę, czy też by posiedzieć po prostu na ławce w otoczeniu zieleni i przepięknych kamienic.

Kiedyś (jeszcze w XVI wieku) stał tu zamek, który został zburzony, a na jego miejsce stworzono piękny ogród. Do tej pory jest to jedno z ulubionych miejsc mieszkańców.

Paris Le Marais

Paris Le Marais

Paris Le Marais

Paris Le Marais

Klucząc uliczkami, gdzieś w drodze do muzeum Picassa wpadam na kawę i ciasto w jednej z uroczych kawiarenek.

Paris

Klimat tego miejsca zauroczył mnie całkowicie. Kawiarnia prowadzona jest przez przesympatycznego pana, który co prawda nie zna angielskiego, ale spokojnie porozumiewam się z nim po angielsku – on odpowiada mi po francusku.

Na ścianach można podziwiać reprodukcje dzieł Daliego, Picassa i innych artystów związanych z Paryżem.

Paris Le Marais

Paris Le Marais

Dostrzegam też wycinki z gazet i zdjęcia zrobione właśnie w tej kawiarni, kiedyś barze.

Paris Le Marais

Paris Le Marais

Wewnątrz same kobiety, a właściciel co chwila żartuje sobie z każdą. Nie ma tu ciszy, bo jazzowa muzyka przeplata się co chwila ze śmiechami przebywających tu osób.

Moja kawa – cappuccino nie jest tą, znaną we Włoszech. Paryskie cappuccino to kawa podawana z mlekiem. Czasem posypana jeszcze odrobiną kakao.

Paris Le Marais

Paris Le Marais

Do tego odrobinę zgłodniałam, więc zamawiam ciasto czekoladowe. Domowej roboty, co nawet czuć w smaku. Podawane również z domowej roboty sosem czekoladowym. Mi to ciasto kojarzy się z podstawówkowymi przyjęciami urodzinowymi, kiedy torty bazowały na śmietanowej masie. Ale może przez ten klimat, a może przez ten czekoladowy sos mi to ciasto nawet smakuje.

Paris Le Marais

Paris Le Marais

Klimat w kawiarni jest cudowny, wystrój uroczy, więc mogłabym tu siedzieć godzinami, ale przecież Paryż dalej na mnie czeka. Dzielnica Marais przecież jeszcze tyle ma mi do pokazania.

Ale o tym już w następnym wpisie.