Lizbona Elevador Santa Justa

Rano budzą mnie wydobywające się za oknem odgłosy żyjącego już miasta. Trąbienie, przekrzykiwanie się, szum samochodów. Aż nie mogę uwierzyć, że po 4 latach znów jestem w Lizbonie. W jednym z moich ukochanych miast.

Lizbona

Mam zamiar tyle odkryć. Odwiedzić swoje ulubione miejsca, zajrzeć do tych zupełnie mi nieznanych i w końcu odkryć Sintrę (tak, to największe moje portugalskie marzenie). Ale mam jeszcze jeden cel – sprawdzić się. Jak bardzo zmieniła się moja fotografia, przez te 4 lata. Chcę zrobić piękne zdjęcia i porównać je z początkami bloga. Jeśli śledzicie mnie krótko, to pewnie nie wiecie, że bloga założyłam, by opisywać swoje erasmusowe przygody. Nie byłam mistrzem fotografii, ale pamiętam kilka kadrów, z których szczególnie byłam dumna. Wiem więc, gdzie muszę się udać, by je powtórzyć.

Sprawdzam pogodę – niestety, choć ciepło to nie mam co oczekiwać pięknych kadrów. Cały dzień unosić się nad miastem będą szare, brzydkie chmury. Obym tylko za bardzo nie zmokła.

Mam nocleg niedaleko placu Rossio (jednak oprócz lokalizacji i niskiej ceny, nie ma innych atutów, więc nie mogę Wam go polecić), a to tuż obok jednego z najpiękniejszych placów Lizbony – Praca Dom Pedro IV. Może on pochwalić się pięknym Teatro Nacional Dona Maria II, ale również hipnotyzującymi, falującymi mozaikami na chodniku. W centrum placu stoi oczywiście pomnik Dom Pedro  IV, ale mój wzrok przyciągają fontanny i stragany z kolorowymi kwiatami.

Lizbona Praca don pedro IV

Lizbona praca don perdo IV

Lizbona

Jeśli jesteście w pobliżu, zajrzyjcie też na Estacao do Rossio (stację kolejową Rossio), która zachwyca zdobionym wejściem, a kawałek dalej możecie przejechać się kultową kolejką o wdzięcznej nazwie Gloria (Calcada da Gloria 6).

Skoro zatem jest to mój pierwszy dzień, to chcę go spędzić trochę leniwie. Przespacerować się uliczkami, zajrzeć do muzeum, ale przede wszystkim spotkać się z Asią z The Blond Travels. Jednak zanim to się stanie, niemal wbiegam pod górę by ujrzeć widok z Elevador de Santa Justa. W końcu mój ulubiony widok na Lizbonę jest właśnie z góry.

Na windę Elevador de Santa Justa możecie dostać się na 3 sposoby.

  1. Wjechać nią na samą górę (bilet uprawnia również do wejścia na najwyższy taras windy). Wjazd kosztuje kilka Euro (ok. 3 €)
  2. Wejść od strony Stacji Rossio. Po schodkach i w lewo, z lewej strony stacji. Schodki są mniej więcej na wysokości połowy Placu Don Pedro (z placu powinniście je zobaczyć). Skręćcie w Calcada do Carmo, po schodkach, w lewo i prosto do zawalonego kościoła. Za nim znów w lewo.
  3. Zostawiając Baixę za sobą (i windę), skręcacie najpierw w lewo w Rua do Carmo, następnie króciutko w prawo w główną ulicę (R.Garrett), by w prawo skręcić w Calcada do Sacramento i tuż przed ruiną kościoła skręcacie w prawo.

Lizbona

Lizbona

Jeśli nie wybierzecie pierwszej opcji, to lewa bramka jest otwarta i można nią wejść by zobaczyć cudowną panoramę miasta. Prawa wpuszcza tylko tych z biletami, od razu wchodzącymi na górne piętro windy.

Moim zdaniem już sama winda jest przepiękna. Przyjrzyjcie się wszystkim jej zdobieniom, schodom. Choć została stworzona w 1902 roku przez Raoula Mesniera du Ponsard, to ma coś z Wieży Eiffela, ale w końcu Raoul był uczniem Gustawa Eiffela.

Lizbona Elevador Santa Justa

Czerwone dachy i kolorowe elewacje kamienic, to kwintesencja Lizbony. Spoglądam na ten widok i tak sobie myślę, że można by tu mieszkać przez lata, a jeszcze nie zobaczyć każdego przepięknego zakamarka.

Lizbona Elevador Santa Justa

Lizbona Elevador Santa Justa

Lizbona Elevador Santa Justa

To chyba z windy najpiękniej widać Zamke Św. Jerzego, który jest dokładnie na wprost.

Lizbona Elevador Santa Justa

Bardzo chciałabym odwiedzić wnętrze Igreja do Carmo, czyli kościoła i klasztoru, które zawaliły się podczas trzęsienia ziemi w 1755 roku. Podobno potrafi zachwycić, głównie ze względu na brak sklepienia. Zostawiam go sobie jednak na koniec wyjazdu (ostatecznie znów nie udało mi się tego miejsca odwiedzić, ale to powód by znów tu wrócić). Teraz uciekam do Asi.

Lizbona Igreja da Cormo

Wpadamy na lunch do uroczej, hipsterskiej i bardzo mało portugalskiej restauracyjki, serwującej pyszne warzywne dania – Frutaria ( R. dos Fanqueiros 269 – jedna z ulic odbiegających od Placu Rossio). Głównie śniadania i lunche. Drewniane dodatki, mnóstwo owoców i roślin. Podoba mi się to miejsce.

frutaria

Lizbona Frutaria

Spędzamy w tym uroczym miejscu całe wcześne popołudnie. Dyskutując o blogach, planach, naszych trikach i Portugalii. Jeśli jeszcze Asi nie znacie, to zajrzyjcie do niej na bloga – The Blond Travels. Dużo tam wpisów o Tajlandii, w której mieszkała, a obecnie z Portugalii właśnie. A… Asia uczy również języka angielskiego przez Interenet.

Lizbona frutaria

Lizbona Frutaria

Każde spotkanie musi się kiedyś kończyć.

Po rozstaniu z Asią uciekam dowiedzieć się czegoś o Fado. W końcu to najbardziej portugalska rzecz, jakiej możecie tu doświadczyć. Ale o tym opowiem Wam więcej w następnym poście.

 

 

 

 

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz